facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Fotograf robi zdjęcie człowiekowi próbującemu uciec przed nadjeżdżającym metrem. Gdzie jest granica moralności?

Fotograf robi zdjęcie człowiekowi próbującemu uciec przed nadjeżdżającym metrem. Gdzie jest granica moralności?

Kolejne zdjęcie, które wywołało burzę w Ameryce i na świecie. Tym razem odzew jest całkowicie negatywny.

Jacek Tomaszewski @ 05.12.2012

Jakiś czas temu Ameryka zachwycała się zdjęciem zrobionym przez turystkę na Times Square, na którym widać policjanta wręczającego bezdomnemu buty. Funkcjonariusz Lawrence DePrimo patrolował Times Square kiedy zobaczył starszego, bosego bezdomnego mężczyznę. Widząc to wrócił się i po kilku minutach przyszedł z parą nowych butów, które pomógł założyć mężczyźnie. Zdjęcie zrobiła turystka z Arizony. Opublikowane 14 listopada na stronie nowojorskiej policji uczyniło z funkcjonariusza DePrimo bohatera internetu.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Dziś internet w Stanach znowu huczy. Ale negatywnie. Wszystko za sprawą zdjęcia opublikowanego przez New York Post. Zdjęcie zrobione przez fotografa freelancera, R. Umar Abbasi'ego opublikowane dziś na okładce nowojorskiego tabloidu przedstawia mężczyznę próbującego się ratować przed śmiercą pod nadjężdżającym pociągiem metra. Wszystko to wydarzyło się na stacji metra przy 49-ej ulicy. - Fotograf, który zrobił to zdjęcie ma teraz krew na rękach - pisze jeden z czytelników NYP.

- Zacząłem biec. Miałem aparat w ręku, nie był nawet prawidłowo ustawiono do robienia zdjęć w tych warunkach. Zacząłem robić zdjęcia i błyskać fleszem z nadzieją, że zobaczy to maszynista i zdąży zatrzymać pociąg - pisze w New York Post, R. Umar Abbasi. - Nie miałem pojęcia czego robię zdjęcia. Nie byłem pewien czy cokolwiek zarejestruję - dodaje. Jak pisze autor zdjęcia wszystko wydarzyło się w czasie około 22 sekund.

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Fotograf spędził wieczór na posterunku policji. - W nocy nie spałem. Jestem zaskoczony gniewem ludzi, którzy mówią: Dlaczego nie zostawił aparatu i nie pomógł mu uciec. Nie było ich tam, nie wiedzą jak szybko to się stało - pisze Abbasi. - Prawda jest taka, że jeśli mógłbym to bym pomógł, ale nie mogłem. Pociąg jechał zbyt szybko - kończy Abbasi.

Niektórzy chcą zwolnienia fotografa. Inni aby pieniądze, które zarobił przekazał rodzinie ofiary. Gdzie leży granica moralności? Jak daleko może się posunąć fotograf?

GALERIA Rozpoczynamy cykl plenerów OpenPHOTO. Otwieramy przed wami drzwi do świątyni industrialu