facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zarabiasz średnią krajową? Musisz być feministką!

Zarabiasz średnią krajową? Musisz być feministką!

Bycie feministką wcale nie jest w dobrym stylu. Owszem, temat modny, ale nikt raczej nie skupia się na budowie przedszkoli, szklanych sufitach i przemocy domowej. Modnie stwierdzić, że się feministką nie jest i feministki są fe. A przykład dają nam dwie bohaterki Pudelka - Marta Grycan i Małgorzata Rozenek.

KK @ 03.10.2012

Bycie feministką wcale nie jest w dobrym stylu

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

O tym, że “feministka” jest już jedną z gorszych obelg - doskonale wiemy. Przypomniał nam o tym tekst Anny Wittenberg w natemat.pl, przywołujący użycie słowa “feministka” jako najgorszej obelgi. Uświadamia nas też Magdalena Środa w “Kobiety i władza” (Warszawa 2010), zauważając, że feministka w Polsce wzbudza agresję, zaś kobiety na wysokich stanowiskach odżegnują się od feminizmu. Podobne wnioski przychodzą też wraz z codzienną egzystencją. Młode dziewczęta, marzące o karierze, niekoniecznie zaś o mężu i dzieciach, z zacięciem odżegnują się od bycia feministkami. “Feminizm” stał się naklejką, przyklejaną często do sytuacji nie mających z feminizmem nic wspólnego.

Sama wbijasz gwoździe? Jesteś feministką. Chłopak nie chce ci pomóc przy niesieniu paczki? O co ci chodzi, przecież jesteś feministką.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Popkultura mówi - feminizm jest passe

Wystarczy wejść na Pudelek.pl i odkryć, że bycie feministką wcale nie jest w dobrym stylu. Owszem, temat modny, ale nikt raczej nie skupia się na budowie przedszkoli, szklanych sufitach i przemocy domowej. Modnie stwierdzić, że się feministką nie jest i feministki są fe. A przykład dają nam dwie bohaterki Pudelka - Marta Grycan i Małgorzata Rozenek.

Przeczytaj także: Owczy pęd, czyli jak dajemy się ogłupiać

Nie mam zamiaru traktować gwiazd jako osób z krwi i kości. Założę się, że ich życie znacznie odbiega od tego, które jest przedstawione w brukowcach. Rozenek i Grycan na Pudelku to równie fantastyczne postaci, jak inni bohaterowie popkultury.

Lody i George Clooney

Przeczytaj także: W poszukiwaniu dobrych kampanii społecznych

Mało Polek może sobie pozwolić na leżenie i pachnienie, gdyż zwyczajnie je na to nie stać.Zacznijmy od końca. Marta Grycan w rozmowie ze Fleszem ogłosiła ponoć, że jest antyfeministką. Tradycyjne role są w porządku, mąż zarabia, ona pachnie. Mąż, jak czytamy jeszcze na Pudelku, jest jak George Clooney i Grycan jest przy nim bardzo usatysfakcjonowana. Powód promowania takiego antyfeminizmum jest co najmniej zagadkowy. Można założyć, że Marta Grycan lubi taki układ ról (co jej się chwali, przecież feminizm nie polega na zmuszaniu kobiet do pracy w kopalniach), ale nie zauważa jednej kwestii. Mało Polek może sobie pozwolić na leżenie i pachnienie, gdyż zwyczajnie je na to nie stać. Lansowanie więc swojego antyfeminizmu, jest raczej szczytem burżuazji.

Nie śpię, bo szoruję wannę

Przeczytaj także: Katowiczanie, gdzie się podziała wasza kindersztuba?!

Zwrot antyfeministyczny widać też w wypowiedziach Małgorzaty Rozenek, zaczynając od deklaracji, że Polki mają brudno w domu przez feministki, po stwierdzenie, że kobiety poświęcające swoje życie na sprzątanie są stygamtyzowane (jak podaje Pudelek). Warto zwrócić uwagę na ogromną niekonsekwencję - z jednej strony kobiety zaganiane są do domów, gdzie (nawiązując do kolejnej wypowiedzi Perfekcyjnej Pani Domu z magazynu Shape) nie śpią, bo szorują w nocy wanny. Mężczyzna w pracach nie uczestniczy, bo się nie nadaje - w domyśle więc zarabia na rodzinę. Odgrzewanie kotleta z patriarchalną rodziną, aż prosi o odgrzanie Betty Friedan, które w Mistyce kobiecości z 1963 roku pisze o opłakanym stanie psychicznym, w którym znajduje się kobieta, przymuszona do opiekowania się domem, pozbawiona szans na pracę zawodową, wykluczona z życia społecznego. Czy powrót do takiego stanu rzeczy poleca nam Rozenek?

Kobieta w męskim hełmie

Przeczytaj także: Dorosłe dzieci na garnuszku rodziców, czy może dziecinni „dorośli”?

I tutaj wciąż wszystko ładnie gra - obie bohaterki mają dość konserwatywne poglądy, mają też do nich prawo.

Potrzebuję feminizmu, bo cechy, które czynią mnie "niekobiecą", są postrzegane jako zalety u mężczyzn.

Przeczytaj także: Wyludnianie się Katowic

Jednak po przeanalizowaniu sytuacji pojawia się ogromna niekonsekwencja. Jeśli zdamy sobie sprawę, że zarówno Rozenek i Grycan realizują się w telewizji, zarabiając prawdopodobnie pieniądze większe niż średnia krajowa, i czytając deklaracje Rozenek, że to ona w domu jest mężczyzną, okazuje się, że panie wcale nie są takimi potulnymi, opresjonowanymi kobietkami. Skorzystały trochę na walce feministek o równe traktowanie i święcą triumfy w mediach, wciąż jednak zaganiając kobiety, które nie odniosły takiego sukcesu, do odgrywania tradycyjnych ról.

Kim one są? Camille Paglia w swoich Seksualnych personach (Poznań 2006) odpowiada na pytanie - kobietą w męskim hełmie.

Przeczytaj także: Smutno mi, że jestem patriotą

Wykorzystują męskie zasady, zachowują się w patriarchalnym systemie jak mężczyzna, uciskając tym inne kobiety (ja osiągnęłam sukces, ale ty sprzątaj do nocy i zajmuj się karierą). Zapominają o solidarności z innymi kobietami. Które nie mają wyboru: chcesz leżeć i pachnieć, sprzątać dom czy realizować się zawodowo. Ich antyfeminizm, polegający na niezrozumieniu problemów, którymi zajmują się feministki, wydaje się bazować na stereotypie, że feministka to brzydka lesbijka w spodniach, która nie goli nóg. I nie sprząta. Deklaracja antyfeminizmu i jednoczesne osiąganie sukcesu w mediach jest hipokryzją. Gdyby nie feministki, tych pań by w mediach nie było.

Antyfeminizm jest prawdopodobnie grą medialną, obliczoną na wzbudzanie kontrowersji i tym samym - promowanie ich programów. Grą, która wzbudziła ogromną dyskusję w mediach.

Przeczytaj także: Wszędzie jest Czeladź. O wydarzeniach, które nie mają najmniejszego znaczenia

Takich kobiet w męskim hełmie jest więcej. Są to często kobiety sukcesu, którym udało się coś osiągnąć w męskim świecie i nie chcą solidaryzować się z innymi kobietami. Zdaje się, że ich problemy przedstawiane przez feministki nie dotyczą, nie istnieją w ich świecie. Bo feminizm stał się passe.

I need feminism!

Przeczytaj także: O pomocy drogowej i autostradzie, która nie istnieje

Fundacja Femionteka na swojej facebookowej stronie przywołuje świetną akcję - I need feminism because... (http://whoneedsfeminism.tumblr.com/). Uczestniczą w niej kobiety z całego świata, publikując swoje zdjęcie oraz napisane na kartce uzasadnienie, dlaczego potrzebują feminizmu. Przywoływane są drastyczne przykłady: przemoc fizyczna, znęcanie się psychiczne, gwałt, ale te znane każdej kobiecie: “potrzebuję feminizmu, bo cechy, które czynią mnie "niekobiecą", są postrzegane jako zalety u mężczyzn.”, “potrzebuję feminizmu, bo mam dość tego, że ludzie są zszokowani tym, że w ogóle nie chcę mieć dzieci”, “potrzebuję feminizmu, bo kobiecy sex appeal nie powinien być dźwignią handlu” [tłumaczenie za: Feminoteka].

Nie wierzę, że te problemy nie dotyczą antyfeministek. Chyba że żyją one w świecie idealnym, jak dom Perfekcyjnej Pani Domu.

Przeczytaj także: Kuchnia śląska Magdy Gessler to jakaś kpina!

(foto: Jakub Szestowicki, flickr.com, CC BY-SA 2.0)