facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zabijmy Silesię, liczą się Katowice!

Zabijmy Silesię, liczą się Katowice!

Jeśli chcemy pozostać liderem w regionie, to dotychczasowa polityka Katowic w ramach aglomeracji musi się zmienić.

Krzysztof Duda

Krzysztof Duda

Trener, specjalista ds. projektów edukacyjnych. Od 8 lat zaangażowany w śląski 3 sektor, współpracował z takimi organizacjami jak Polskie Forum Edukacji Europejskiej, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej i Międzynarodowy Instytut Dialogu i Tolerancji im. Jana Karskiego. W wolnym czasie fotografuje i zaraża innych pasją do Śląska.

Wspierając projekt metropolii Katowice roztopiły się w niej praktycznie znikając z pola widzenia i tracąc pozycję nie tylko w kraju, ale i w regionie. Niestety pomimo szczerych chęci i zaangażowania społecznego Metropolia Silesia nie działa i nie będzie działać, dopóki sabotować ją będą ograniczeni śląscy i zagłębiowscy samorządowcy, których pole widzenia kończy się na własnym stołku. Miasta tworzącej się metropolii pokazały, że niestety gra zespołowa w ich przypadku nie ma sensu, gdyż zostanie wykorzystana tylko do podkopania pozycji podkładających się liderów. Dlatego najwyższa pora zmienić zasady gry.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Zabijmy Silesię, liczą się Katowice

W dyskusjach o rozwoju Katowic w ostatniej dekadzie na pierwszym planie był interes metropolitalny, a więc zrównoważony, policentryczny, oparty na wspieraniu słabszych miast, na dystrybucji inwestycji w regionie. To spowodowało spowolnienie rozwoju miasta oraz spadek jego rangi, do tego stopnia, że przestało się liczyć w wyścigach o nowe inwestycje, przegrywając nawet z sąsiadami. To musi się zmienić i aby tak się stało musimy zabić Silesię.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Na pierwszym planie musi znów pojawić się marka Katowice, jako dojrzały lider regionu – stolica nie tylko z nazwy. To oznacza, że musimy przestać oglądać się na innych pytając o pozwolenie i zacząć być bardziej stanowczy i bardziej bezwzględni.

Tak naprawdę rozmawiając z ludźmi z Polski, a nawet z zagranicy – nikogo nie obchodzi, gdzie przebiega granica Świętochłowic, Rudy i Bytomia, nawet różnica między Katowicami a Sosnowcem nie budzi zainteresowania. Jedyna nazwa jaką kojarzą to Katowice, czasem Beuthen lub Gleiwitz jeśli rozmawiamy ze starszymi Niemcami. Skoro tak – powinniśmy przestać zasłaniać się metropolią i mówić wprost o Katowicach przez pryzmat potencjału całej aglomeracji, czyli prawie 3 miliony ludzi, kilkadziesiąt wyższych uczelni, ponad 100 tysięcy studentów oraz takie marki jak FIAT, OPEL, ROCKWELL AUTOMATION, ACCELOR MITTAL. Jeśli dodamy do tego 2 autostrady, 2 lotniska międzynarodowe oraz skrzyżowanie głównych linii kolejowych wraz szybką koleją do Warszawy – robi to zupełnie inne wrażenie niż to jak do tej pory prezentowały się Katowice. Wystarczy z resztą porównać te dwa filmy promocyjne:

Przeczytaj także: Kryzys nieistniejącej tożsamości

Przeczytaj także: Urna czyli śmierć wyborczego systemu

Dla inwestorów ładne obrazki mają drugorzędne znaczenie, bo takich miast są miliony.
Kluczowe są natomiast twarde dane, lokalizacja, połączenia, potencjał kadr, bo to te czynniki mają kluczowe znaczenie dla być albo nie być projektu. Pora więc przypomnieć światu o Katowicach, przemawiając do wiedzy i wyobraźni ludzi.

Katowice w centrum uwagi

Przeczytaj także: Dokąd pojadą Katowice? Tramwaj do południowych dzielnic miasta nie może czekać do 2030 roku!

Jeśli chcemy odwrócić negatywne procesy demograficzne musimy skupić się na problemach Katowic, a nie na sytuacji u naszych sąsiadów. Komfort życia w Katowicach, ich wizerunek wśród mieszkańców i odwiedzających. Komunikacja miejska i infrastruktura w Katowicach powinny być dla nas najważniejsze. Skoro mieszkańcy chcą systemu wypożyczalni rowerów - to dajmy im ją i nie oglądajmy się na to, że w innych miastach jej nie chcą. Skoro drogi w Katowicach się korkują, bo brakuje połączeń między Autostradą i ul. Kościuszki i Panewnikami - zbudujmy ją nie czekając na Chorzów i Rudę Śląską. Chcemy sprawnej komunikacji? Stwórzmy mechanizm w Tramwajach Śląskich, który pozwoli nam stale doinwestowywać spółkę z przeznaczeniem na inwestycje w Katowicach - nowy tabor i nowe linie tramwajowe. Nasz cel powinien być prosty - Katowice mają być ładne i miłe dla mieszkańców, dlatego dość porównywania się do innych miast, a więcej konkretnego działania.

Ta zmiana wymaga działań dwutorowych - z jednej strony musimy zadbać o to by stale miastu towarzyszyły pozytywne informacje o tym co dzieje się w mieście dobrego, a więc o nowych halach sportowych, nowych inwestycjach, o tym jak wiele zmieni się po oddaniu strefy kultury, jakie będzie nowe centrum, jaki jest nowy dworzec. To będzie trudne, bo zamiast jak zwykle narzekać, musimy zacząć się chwalić przed samymi sobą, a to jest bardzo trudne. Druga kwestia to skupienie się na działaniu, bez oglądania się na to co powiedzą inni. Najdobitniej pokazał to katowicki rynek - żaden projekt nigdy nie zaspokoi wszystkich gustów, ale nawet słaby projekt jest lepszy od żadnego. Naszym celem powinno być pomyślne zrealizowanie wyróżnionej koncepcji do 2015 roku, a potem skupienie się na tym, żeby ta przestrzeń żyła. To rewolucja mentalna - musimy pokochać swoje miasto i nauczy się ryzykować. W psychologii nazywa się to dorosłością.

Przeczytaj także: Fuszerka za 240 mln Euro, czyli jak zostaliśmy oszukani

X-factor - miasto musi być gwiazdą

Trzecim elementem zmiany powinny być działania mające na celu ściągnięcie ludzi z okolic do Katowic. To znaczy stworzenie takiego systemu komunikacji, która pozwoli innym łatwo do nas przyjechać i wrócić, także w nocy, a także jak najlepsze wypromowanie oferty miasta. Katowice mają olbrzymi potencjał by być sercem aglomeracji, ale by to uczynić muszą stać się lepiej znane i bardziej dostępne.

Przeczytaj także: Po Śląsku i Zagłębiu bez biletu

Na przykład: jeśli chcemy by miasto żyło w nocy, to musimy sami zapłacić za nocną komunikację z Dąbrowy Górniczej, Tychów i Mikołowa i musimy zadbać, żeby w tych miastach ludzie wiedzieli co się dzieje w naszym mieście. A idąc dalej, skoro na naszych uczelniach zostają wolne miejsca - musimy zadbać o to, by ściągnąć tu ludzi z innych części Śląska i Polski. Pod tym względem to jest po prostu biznes i musimy dobrze reklamować nasze miasto, ale nie przez puste hasła typu "Miasto Wielkich Wydarzeń", ale przez konkrety, liczby klubów, dane z badań na temat jakości życia, dobrą komunikację, informacje o wydarzeniach, tworzenie dobrej atmosfery i przestrzeni w mieście. Przecież kupując samochód bardziej interesują nas jego osiągi, wyposażenie i komfort jazdy, niż wymyślna nazwa, którą opatrzył go producent.

Rozsądny egoizm

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi

Jeśli dojrzejemy i staniemy się ponownie silnym liderem, możemy wyciągnąć aglomerację katowicką oraz samych siebie z kryzysu demograficznego. Do tego jednak Katowice potrzebują dorosłego i rozsądnego egoizmu. Potrzebują być miastem, które nie ogląda się na innych, tylko działa, starając się zadbać o to by jego mieszkańcy byli zadowoleni. Rozsądny egoizm to nie działanie na szkodę innych, ale działanie na własną korzyść bez szkodzenia innym.