facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

W Gruzji zawieranie przyjaźni to kwestia wypicia wina. Co może wolontariusz w tym państwie?

W Gruzji zawieranie przyjaźni to kwestia wypicia wina. Co może wolontariusz w tym państwie?

O miejscach takich jak te ciężko jest pisać, trzeba je zobaczyć na własne oczy. Poczuć atmosferę, doświadczyć wszechobecnej ciszy, przerywanej tylko beczeniem owiec, spojrzeć w niebo na którym nie widać świateł miasta, ulicznych latarni, nic prócz gwiazd.

Bona Fides

Bona Fides

Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy BONA FIDES jest niezależną, niedochodową i niezaangażowaną politycznie organizacją pozarządową. Celem naszej działalności jest rozwój społeczeństwa obywatelskiego i podnoszenie jakości życia publicznego w Polsce.

Gruzja to chyba jedyne tak zorientowane na celebracje miejsce na świecie, oczywiście nie bez przyczyny. Owa natura jest głęboko zakorzeniona w burzliwej historii tego kraju. Gruzini przez wieki musieli walczyć o swoją kulturę i religię.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

W Gruzji zawieranie przyjaźni to jedynie kwestia ilości wypitych wspólnie szklanek wina czy czaczy - domowej roboty alkoholu z winogron. Oczywiście nie ma to jedynie pozytywnego odbicia w ramach zawieranych znajomości. Dla kogoś, kto jak ja przyjeżdża ze względnie uporządkowanego kraju jakim jest Polska, Gruzja może wydać się... nad wyraz chaotyczna. Wszystko to ma związek z kaukaskim pojmowaniem czasu.

W tym regionie pojęcie spóźnienia nie istnieje. Nie jest niczym dziwnym, że na umówione spotkanie przychodzi się godzinę później. Początkowo może to bardzo drażnić - za każdym razem przychodząc na czas, zarzekałem się, że robię to ostatni raz, póki nie nauczyłem się celowo spóźniać.

GALERIA Siemianowickie ranczo odmieniło jego życie


Co wolontariusz zatem może zdziałać na Kaukazie? Jeśli uda mu się dostosować do panującego „porządku”, poza tym, że może przyjemnie spędzać wolny czas, zawierając przyjaźnie na każdym kroku, rozmawiając z ludźmi na bazarze czy w sklepie, może również zrozumieć co jest dla niego istotne. Nie chodzi mi o to by dojść do wniosku, że w życiu najważniejsze to dobrze się bawić, ale by zrozumieć, że w zachodnim świecie, z którego większość z nas tu przybywa, coś jest nie tak.

Praca tutaj, o ile nie jest się fanem działania wedle ściśle określonego planu, nie sprawia większych problemów. Należy zrozumieć specyfikę tego miejsca, uzbroić się w cierpliwość i co najważniejsze, wejść z ludźmi w bezpośredni kontakt. Wtedy możemy zdziwić się, jak dobrze pracuję się z Gruzinami mimo, iż niemal zawsze ktoś się spóźnia.

Przeczytaj także: Nikiszowiec to magiczne miejsce. "Poczułam się jakbym znalazła się XIX wieku"

Ciężko mi jednak opisywać jak się tutaj pracuje, bo głównie pracuję w pojedynkę. Wykonuje loga, plakaty, kartki świąteczne czy broszury dla organizacji. Czasami niewielki spot czy zdjęcia z konferencji. Obecnie głównie zajmuję się krótkometrażowym filmem na temat pewnego sparaliżowanego Gruzina, który pomimo tego, iż spędził w łóżku 30 lat, jest bardzo pozytywny. Właśnie rozpocząłem wraz z wolontariuszką z Polski klub fotograficzny.

Jeśli tylko masz ochotę to przyjedź, przekonaj się co znaczy żyć tutaj. Praca? O ile wykażesz nieco inicjatywy, możesz zrobić sporo dla siebie i swojej organizacji. Nie bez przeszkód oczywiście, bo jak zorganizować grupę uczestników, jeśli każdy przychodzi o innej porze? Przyjmij wyzwanie i spróbuj.

Przeczytaj także: Dziewczyny z Bona Fides udowadniają, że wolontariat to świetna przygoda

Błażej, wolontaiusz EVS, Rustavi (Gruzja)