facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

„Tylko pojebaniec mógłby napisać taki tekst!”. Jak wygląda horror rap po polsku

„Tylko pojebaniec mógłby napisać taki tekst!”. Jak wygląda horror rap po polsku

Rapują o przemocy, wszelakich dewiacjach na tle psychicznym, seksualnym, morderstwach i wszystkim innym, co jest czynione bliźniemu, mimo iż tobie nie miłe.

MB @ 03.01.2013

Horror rap, a właściwie horrorcore jest podgatunkiem hip-hopu. Powstał na przełomie lat 80 i 90 poprzedniego stulecia w USA. Na początku nieśmiało wyłaniał się w pojedynczych numerach, np. u Ghetto Boys, potem zaczęły powstawać całe krążki, np. Grave Diggaz, Insane Clown Posse. Nie trzeba jednak daleko szukać – w Polsce też mamy swoich przedstawicieli tego gatunku. Chodzi oczywiście o chłopaków z formacji Krwawe Drwale.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

- Nie wiem czy jesteśmy prekursorami, myślę że nie, bo przecież takie numery pojawiały się już na płytach Nagłego Ataku Spawacza. Na pewno w podobnych klimatach obraca się Słoń, czy tez Scalpel z jego Psycho-Clanem, poza tym Hekt-X, Gieber, czy Chory Szpital – wylicza Odyn, jeden z założycieli Krwawych Drwali.

A czym wyróżnia się horrorcore? - Na pewno głownie tematyką, która to traktuje o przemocy, wszelakich dewiacjach na tle psychicznym, seksualnym, morderstwach i wszystkim innym, co jest czynione bliźniemu, mimo iż tobie nie miłe. Często tematycznie jest mu bliżej do death metalu niż hip hopu. Ja zacząłem swoja przygodę od Insane Clown Posse, którzy urzekli mnie swoim cyrkowym klimatem, choć wiele osób się ponoć ich boi – mówi Odyn.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Swoją twórczość określają jako rap, horrorcore i hardcore, choć przyznają, że ciężko im znaleźć miejsce w gatunkowej "szuflandii". - Patrząc na wykonywane przez nas numery, nie wszystkie są typowo horrorowe. Raz jest śmiesznie, raz poważnie, zazwyczaj staramy się, aby utwór miał drugie dno, czy inny bajer, z którego słuchacz oprócz rozrywki będzie mógł wyciągnąć coś mądrego – dodaje.

Ich kawałki to głównie story telling. - Opowiadamy historyjki, krzywe bajki, często pełne nawiązań do tego, co dzieje się u nas w kraju, w polityce, w ludzkich głowach i sercach. Występują w nich postacie fikcyjne, choć nawiązujące do rzeczywistych postaci, np. ze sceny politycznej, ale także często są to nasze odpowiedniki. W jednym z kawałków na przykład prowadzimy klasztor.

Przeczytaj także: Fokus na celowniku: "Jesteś komercyjną dziwką, jak ci nie wstyd, ty turbohipokryto"

Krwawe Drwale początkowo miały być tylko wygłupem - Założyliśmy kapele na GG, zrobiliśmy pierwszy numer o nocnym łasuchu, który zjadał wszystko co się da, łącznie z ludźmi, na kradzionym bicie i mikrofonie od Skype, udostępnialiśmy go głównie znajomym, ale znajomi puścili dalej w sieć i zaczęły pojawiać się głosy, że ludzie chcą tego więcej. Z czasem wygłup przerodził się w pasję i chyba nawet trochę nauczyłem się rapować – śmieje się Odyn. - Robimy swoje, a ludzie słuchają i oceniają. Fajnie było by kiedyś na tym zarobić te parę groszy, żeby rzucić robotę i oddać się muzyce w całości – dodaje.

Choć pod ich adresem rzucano już przeróżne epitety, oni nie zamierzają się zrażać - Mówiono, że ośmieszamy hip-hop, że jesteśmy chorzy i nienormalni oraz że tylko jakiś pojebaniec mógłby napisać takie teksty. Moim zdaniem są one równie inspirujące, jak te pozytywne – podsumowuje.

Przeczytaj także: Wojna fanów Paktofoniki - jednak zabrakło paktu przy dźwiękach głośnika

Krwawe Drwale można znaleźć na Facebooku (https://www.facebook.com/KrwaweDrwale) oraz na YouTube, gdzie na bieżąco wrzucają nowe kawałki.