facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Turyści z zagranicy mają przyjechać do Muzeum Historii Katowic dopiero za cztery lata

Turyści z zagranicy mają przyjechać do Muzeum Historii Katowic dopiero za cztery lata

Dwa miesiące czekała hiszpańska wolontariuszka na spotkanie z pracownikiem muzeum, na którym usłyszała, że i tak nic się nie zmieni bo muzeum nie ma pieniędzy. A najlepiej niech przyjedzie za cztery lata.

Redakcja @ 27.09.2012

Maria Jose Pozo Gil, hiszpańska wolontariuszka ze Stowarzyszenia Bona Fides, odwiedziła Muzeum Historii Katowic i chciała przedstawić dyrekcji placówki uwagi, które według niej uczyniłyby placówkę bardziej atrakcyjną dla turystów z zagranicy. Maria czekała 2 miesiące na możliwość spotkania, podczas którego dowiedziała się, że muzeum nie ma pieniędzy, więc i tak nic nie zmieni.

Maria, po wizycie w muzeum chciała zaproponować kilka drobnych zmian, dzięki którym placówka stałaby się miejscem bardziej przyjaznym dla turystów z zagranicy i nie tylko. Prośby o spotkanie wysyłane przez Stowarzyszenie Bona Fides początkowo nie przynosiły żadnego odzewu i dopiero po 2 miesiącach od wizyty wolontariuszce udało się spotkać z pracownikiem działu promocji muzeum.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Maria Jose Pozo GilPo rozmowie z pracownikiem muzeum nie wierzę, że w przyszłości zajdą tu pozytywne zmiany

Maria: Na spotkaniu z pracownikiem muzeum zaproponowałam wprowadzenie kilku zmian, dzięki którym turysta z zagranicy w ogóle ma szansę dowiedzieć się o istnieniu placówki i zakupić wejściówkę, a następnie móc się skupić jedynie na zwiedzaniu kolekcji, a nie na różnych innych sprawach nie związanych ze sztuką.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Co zaproponowała Maria?

1) przetłumaczenie przynajmniej części najważniejszych informacji na stronie internetowej muzeum na język angielski,
2) zatrudnienie bądź wyznaczenie spośród obecnych pracowników muzeum osoby, której obowiązkiem byłaby pomoc turystom nie znającym języka polskiego,
3) zmiana ustawienia drogowskazu do muzeum tak, żeby rzeczywiście prowadził do siedziby muzeum, a nie do prywatnego budynku,
4) ponumerowanie kolekcji, ponieważ osoba zwiedzająca często nie wie, które napisy na ścianach dotyczą których obrazów.

Przeczytaj także: Wolontariuszka z Ukrainy: Czy zmarnowałam czas w Katowicach?

"Przepraszam czy to muzeum?"

Na uwagę Pozo Gil, dotyczącą znaku kierującego osobę szukającą muzeum do prywatnego budynku, pracownik odpowiedział, że każde miasto ma Centrum Informacji Turystycznej, gdzie można otrzymać mapę i tym sposobem znaleźć interesujące miejsce, ustawianie znaków jest więc niepotrzebne. Po tej odpowiedzi rozmówca uznał temat za zakończony.

Przeczytaj także: Hiszpanka w mieście: I hate KZK GOP

Jeśli chodzi o nieznajomość języka angielskiego wśród pracowników muzeum oraz brak informacji w języku angielskim w siedzibie i na stronie internetowej, to pracownik muzeum zgodził się z tą uwagą, ale stwierdził, że z powodów problemów finansowych nie da się obecnie wdrożyć tych zmian w życie.

Maria Jose Pozo Gilna wszystkie niedociągnięcia była jedna odpowiedź: brak pieniędzy

Przeczytaj także: "Katowice to miasto, w którym psy siedzą w oknach". Wolontariuszka z Ukrainy opisuje swoje wrażenia z pobytu

Wolontariuszka przedstawiła także swoje pomysły dotyczące infrastruktury muzeum. - W jednej z wystaw (o sporcie) brakowało numerów pod obrazami, dzięki którym łatwo można by dopasować informację o nich znajdującą się z boku. Wystawa była dla mnie nieczytelna. Gdy wspomniałam o tym rozmówcy, odpowiedź brzmiała: Ta wystawa jest tymczasowa (2 miesiące) i nie ma pieniędzy, żeby takie rzeczy robić. Poza tym wyliczenia są oczywiste i zrozumiałe, ponieważ normalnie w Polsce pisze się od lewej do prawej. Kiedy ktoś odwiedza nowy kraj to powinien posiadać wiedzę o jego kulturze i takie rzeczy wiedzieć.

Przewodnik po angielsku tylko po trzecim piętrze

Przeczytaj także: Monitoring radnych. Już żaden nie może czuć się bezkarnie.

Zakupiona przez Marię broszura informacyjna w języku angielskim okazała się nieprzydatna. Maria: Książeczka pokazywała jak poruszać się po muzeum, zawierała opis każdego z pokoi, które odwiedzałam. Szybko jednak zgubiłam drogę, ponieważ jak się okazało później, książka ta dotyczyła tylko trzeciego piętra, a nie całego muzeum, ale nigdzie nie było na ten temat informacji, a ja zaczęłam się nią posługiwać od pierwszego piętra. W tym przypadku odpowiedź pracownika była podobna, jak wcześniej: brak pieniędzy na druk publikacji dotyczących wszystkich pięter.

Proszę przyjechać za cztery lata

Przeczytaj także: Co dalej z Domem Powstańca? Piotr Spyra: lepiej zrujnować niż sprzedać

Na zakończenie spotkania rozmówca poinformował wolontariuszkę, że w przyszłości muzeum planuje przetłumaczenie plakatu, zmianę strony internetowej oraz publikację książki na temat muzeum, przetłumaczonej na kilka języków. Dodał też, że powinna przyjechać do Katowic za cztery lata, żeby zobaczyć zmiany, jakie zajdą w tym czasie w samym mieście i w muzeum.

Maria: W mojej opinii, aktualnie Muzeum Historii Katowic robi wszystko, żeby odstraszyć ewentualnych gości z zagranicy. Czułam to podczas zwiedzania i podczas rozmowy, kiedy wszystkie moje uwagi były przyjmowane niechętnie, a na wszystkie niedociągnięcia była jedna odpowiedź: brak pieniędzy. Po rozmowie z pracownikiem muzeum nie wierzę, że w przyszłości zajdą tu pozytywne zmiany. Jestem przekonana, że gdybym przyjechała tu za cztery lata, to sytuacja będzie wyglądała dokładnie tak samo, jak obecnie.

Przeczytaj także: Świnka skarbonka dla katowickich urzędników. Mieszkańcy chcą decydować na co wydawane są pieniądze z miejskiej kasy