facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Ślonzok 2022 będzie taki, jakim go wykształcimy

Ślonzok 2022 będzie taki, jakim go wykształcimy

Atrakcyjna edukacja regionalna to jeden ze sposobów, by uniknąć spełnienia się wizji „Śląska bez Ślązaków”.

Marcin Melon

Marcin Melon

Przewodniczący Stowarzyszenia na rzecz edukacji regionalnej „Silesia Schola”, nauczyciel języka angielskiego i koordynator działań regionalistycznych w Szkole Podstawowej nr 37 im. K. Makuszyńskiego w Tychach

„Jest takie coś jak regionalny patriotyzm, który sprawia, że dzisiejszy dwunastolatek za dziesięć lat powie: ‘Moga żyć bele kaj, ale jest żech Ślonzok i chca żyć tukej’. Aby jednak tak się stało, trzeba nad tym dwunastolatkiem popracować już dziś.”

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Jak będzie wyglądał Górny Śląsk za dziesięć lat? Patrząc na wszechobecne przebudowy i modernizacje, pewnie całkiem atrakcyjnie. Ale kto będzie tu mieszkał? Każde kolejne pokolenie jest coraz mniej sentymentalne, wybieramy życie w miejscu, które oferuje nam Uczniowie kończący właśnie edukację najczęściej Śląska nie znają, albo znają stereotypowo („gruby, huty i maras”)najwięcej, najlepiej odpowiada naszym potrzebom. Dla wielu młodych ludzi Kraków, Londyn czy Nowy Jork są atrakcyjniejsze od śląskich miast. Czy zatem czeka nas wizja Śląska bez Ślązaków? Oczywiście należy robić wszystko, by powstawały tu stanowiska pracy, by można było bezpiecznie i ciekawie spędzać wolny czas, by otaczała nas przyjemna dla oka przestrzeń. Ale jest też takie coś jak regionalny patriotyzm, który sprawia, że dzisiejszy dwunastolatek za dziesięć lat powie: „Moga żyć bele kaj, ale jest żech Ślonzok i chca żyć tukej”. Aby jednak tak się stało, trzeba nad tym dwunastolatkiem popracować już dziś.

Jaki powinien być Ślonzok A.D. 2022?


Powinien swój region znać i być z niego dumnym. Jedno z drugim ściśle się wiąże, bo nie sposób być dumnym z czegoś, czego się nie zna. Uczniowie kończący właśnie edukację najczęściej Śląska nie znają, albo znają stereotypowo („gruby, huty i maras”), zatem gdy Niewiele szkół ma pomysł jak trafić z regionalnym dziedzictwem do świadomości dzisiejszych czwarto-, piąto- i szóstoklasistówwkrótce przyjdzie im podejmować życiowe decyzje, zapewne nie zawahają się przed opuszczeniem Śląska. A co z tymi, którzy edukację dopiero rozpoczynają? Na pierwszym etapie nauczania nie wygląda to jeszcze najgorzej, jest sporo programów edukacji regionalnej dopasowanych do możliwości i potrzeb siedmio- i ośmiolatków, które ochoczo poznają śląski folklor. Problem zaczyna się od czwartej klasy, gdy babcine ciuchy zaczynają wydawać się obciachowe, a kebab smakuje lepiej od tradycyjnej siemieniotki. Z moich doświadczeń wynika, że niewiele szkół ma pomysł jak trafić z regionalnym dziedzictwem do świadomości dzisiejszych czwarto-, piąto- i szóstoklasistów. A jeśli na tym etapie stracą zainteresowanie Śląskiem, żadna siła nie zmusi ich w gimnazjum do korzystania z nowego podręcznika, jaki właśnie powstaje w Instytucie Badań Regionalnych. A za dziesięć lat pomachają bez sentymentu grubom, hutom, całej tej terra incognita, która ich wychowała i tyle ich będziemy tu widzieli.

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Popyt na godka


Mam szczęście pracować w tyskiej Szkole Podstawowej nr 37 (zwycięskiej w minionej edycji Problem zaczyna się od czwartej klasy, gdy babcine ciuchy zaczynają wydawać się obciachowe, a kebab smakuje lepiej od tradycyjnej siemieniotkiwojewódzkiego konkursu edukacji regionalnej), której dyrekcja świetnie rozumie kluczowe znaczenie poczucia regionalnego zakorzenienia dla prawidłowego rozwoju dziecka. Pozwolę sobie wspomnieć o dwóch inicjatywach, które w ostatnim czasie zaproponowaliśmy uczniom klas 4-6. Pierwsza to szkolne przedstawienie teatralne o tematyce profilaktycznej. Brzmi ekscytująco? Niekoniecznie. Pewnie oczekujecie, że temat jest infantylny lub banalny? Nic z tych rzeczy, spektakl „O pniokach, krzokach i ptokach” opowiada o… dyskryminacji dzieci godających po śląsku. Odważny temat zdobył uznanie jury Wojewódzkiego Konkursu Teatralnego „Proforma”, podczas którego zajęliśmy pierwsze miejsce. Ogromna frajda dla dzieciaków, ale… nie tylko! Dzięki przedstawieniu w szkole pojawił się autentyczny popyt na lekcje śląskiej godki, chociażby po to, by zrobić na złość tym, którzy godkę tępili i nadal tępić usiłują.

Dotknąć historii regionu


Druga inicjatywa to Klub Odkrywców Tajemnic Śląska czyli historia regionu podana w wersji atrakcyjnej, zbliżonej do konwencji gier komputerowych (bo czym naprawdę różnią się Inwazje Kosmitów od Inwazji Mongołów na państwo Henryka Pobożnego?), wszystko podlane sosem sensacyjnym ze szczyptą nowych technologii. Dzieci mogą zatem porozmawiać online z duchami znanych Ślązaków, a czasem nawet ich... dotknąć. Taka okazja pojawiła się podczas ostatniej wizyty w naszej szkole „ślonskigo wojoka”, wracającego prosto spod Grunwaldu, gdzie dzielnie walczył w chorągwi księcia Wierzę głęboko, że za dziesięć lat chociaż kilku z moich uczniów, wahając się nad miejscem zamieszkania, zdecyduje się na Górny ŚląskKonrada Białego (po stronie krzyżackiej, a jakże!). Spotkanie zostało zorganizowane w ramach współpracy szkoły z organizacją pozarządową – Stowarzyszeniem na rzecz edukacji regionalnej „Silesia Schola”, a w roli „wojoka” wystąpił Tomasz Świdergał, zajmujący się na co dzień rekonstrukcją wydarzeń z historii regionu. I znów udało się połączyć zabawę z nauką. Wiadomo ile frajdy daje dzieciom możliwość dotknięcia broni i przymierzenia odzieży noszonej przez Ślązaków przed wiekami. Wiadomo też, ile frajdy ma nauczyciel, widząc jak w tym samym czasie rośnie wiedza uczniów, którzy już rozróżniają Henryka Brodatego od Pobożnego, wiedzą po czyjej stronie nasi walczyli pod Grunwaldem czy pod Legnicą i nigdy nie powiedzą, że Katowice to historyczna stolica Śląska.

Przeczytaj także: Ligota to dzielnica przyjezdnych, Ślązacy tam nie mieszkają. Czyżby?

Wierzę głęboko, że za dziesięć lat chociaż kilku z moich uczniów, wahając się nad miejscem zamieszkania, zdecyduje się na Górny Śląsk, albo chociaż Wrocław, dlatego, że będzie czuło się regionalnymi patriotami i zechce pracować na rzecz tego regionu, może nawet sprowadzą tu swoich partnerów i przekonają ich do zachwycenia się Śląskiem? A jeśli jednak wszyscy moi uczniowie wybiorą Kraków, Londyn czy Nowy Jork, to może Wasi uczniowie, drodzy nauczyciele, zostaną tutaj? Zadbacie o to?