facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

SA Wardęga: polski Superman czy Schwarzcharakter?

SA Wardęga: polski Superman czy Schwarzcharakter?

Przestraszony kierowca na widok zombie zaczyna cofać i zderza się z innym samochodem. Nie, to nie scena z filmu science-fiction, to wypadek na jednej z warszawskich ulic.

Michalina Bednarek @ 24.11.2012

Film, który wywołał poruszenie w sieci zaczyna się jak każde inne nagranie Sylwestra Wardęgi. On, tym razem w przebraniu zombie, podbiega do nadjeżdżającego samochodu z łańcuchem w dłoni. Kierowca wrzuca wsteczny i rusza. Cofający samochód uderza w inny, zaparkowany na poboczu. W tym miejscu film się urywa, bo operator kamery zaczyna uciekać z miejsca zdarzenia.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Sylwester Wardęga, lepiej znany jako polski Superman czy Spiderman zrobił już w polskim Internecie niemałe zamieszanie. Filmy z jego udziałem oglądane są codziennie przez setki internautów, a on sam dorobił się przydomka „polski Remi”, bo jego działania w mieście porównywane są do wyczynów francuskiego komika, Remiego Gaillarda. On sam siebie woli określać mianem „miejskiego napierdalacza”. Dlaczego? Sylwester przebrany za Supermana, Spidermana, Slendera, zombie, a nawet nagrobek „biega” po ulicach Warszawy i robi napotkanym ludziom żarty, a raczej robi sobie z nich żarty. Nie oszczędza nikogo, nawet policji.

Fani są zachwyceni wyczynami 23-latka, a on sam jest już niemal celebrytą. Jego ostatni filmik ze Spidermanem trafił do ogólnopolskich mediów i wtedy o Sylwestrze dowiedziała się cała Polska. O ile filmy o emblemacie SA Wardęga wzbudzają głównie śmiech i pozytywne emocje, o tyle ostatnie nagranie, które pojawiło się na jego fanpage`u wywołało sporo zamieszania. O co chodzi? Feralny film z zombie (o którym wspominaliśmy na początku) w kilka minut zdobył kilkaset „lajków”. Choć wśród komentarzy przeważały te pozytywne, tym razem nie obyło się bez cierpkich słów.

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Sylwester WardęgaTaka reakcja kierowcy nie była moim zamiarem, nie wiedziałem, że ludzie wierzą w zombie- O ile miałem do ciebie trochę sympatii za Spidermana i Supermana, to teraz ją straciłem. Oświadczam oficjalnie - jesteś skończonym debilem i powinieneś za to trafić do sądu. A jeśli ktoś uważa, ten żart za śmieszny to mu zwyczajnie współczuję. Ciekawe czy ktokolwiek z was pomyślał, że w tym samochodzie mogło być małe dziecko? I rozumiem, że poza spierdalaniem nic więcej nie zrobiliście, nie wiem, np. czy upewniliście się, że nikomu nic się nie stało? – napisał jeden z internautów pod linkiem do filmu. - Jak widzę ten film, to niestety, ale skrajną głupotą się popisałeś kolego. Odstawiasz jakieś chore sceny na drodze publicznej, gonisz kogoś z łańcuchem przebrany za coś. Spowodowałeś wypadek, w którym ktoś mógł stracić zdrowie lub życie. Gdyby ten samochód wpadł na matkę z dziećmi, ciekawe czy było by tak ci do śmiechu? Niektóre produkcje były ok, ale to co pokazałeś tutaj jest po prostu żałosne nieodpowiedzialne i łagodnie nazywając głupie – dodaje ktoś inny. Niektórzy chcą także, żeby chłopak poniósł odpowiedzialność i zapłacił za szkody.

Pomimo tego rodzaju oskarżeń, Sylwestra w obronę biorą jego fani. – On nie rozbił samochodu, tylko typek, który go prowadził. Zabrakło wyobraźni kierującemu pojazdem. Z jakiej racji więc Wardęga miałby zostać ukarany? – pytają.

Przeczytaj także: Wyludnianie się Katowic

A co na to sam zainteresowany? Przyznaje, że jeśli zostanie pociągnięty do odpowiedzialności to poniesie koszty naprawy wyrządzonych szkód, jednak na razie nikt nie zwrócił się do niego z takim żądaniem. Sam też nie chce odpowiadać za czyjąś głupotę. - Co złego to nie ja. Taka reakcja kierowcy nie była moim zamiarem, nie wiedziałem, że ludzie wierzą w zombie. Co do granic żartu - każdy ma swoją indywidualną. Mówi się, że żart kończy się tam, gdzie zaczyna cierpieć druga osoba. Kierowca z pewnością ucierpiał, jednak internauci cieszą się niezmiernie.

Sylwester przyznaje, że zastanawia się nad konsekwencjami swoich działań, ale takie wypadki po prostu się zdarzają. - Nie sposób wszystkiego przewidzieć, no skąd mogłem wiedzieć, że kierowca pewnie prowadził po kwasie. Współczuję tylko właścicielom aut, które stały na parkingu – dodaje Sylwester.

GALERIA Dziewiczą ziemię ratują filmami porno

A jak wy odnosicie się do całej sprawy? Czy polski Superman przesadził czy to jednak wina spanikowanego kierowcy?

Fanpage polskiego Supermana znajdziecie tutaj.

Przeczytaj także: Według konstytucji RP wszyscy są równi. Wszyscy oprócz Ślązaków