facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Rowerowa przejażdżka zawiozła petycje do urzędu

Rowerowa przejażdżka zawiozła petycje do urzędu

Zbiórka punkt 7.00 pod Katedrą i miła przejażdżka do pod urząd miasta. Kilku rowerzystów wcześnie rano postanowiło zrobić niespodziankę urzędnikom.

JT @ 28.09.2012

Poza promocją zrównoważonego transportu, jazdy na rowerze i przyjaznego miasta rowerzyści wyrazili w ten sposób swoje niezadowolenie z postawy urzędu wobec miłośników dwóch kółek.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

- Tydzień temu Europa obchodziła "Tydzień Zrównoważonego Transportu". Tradycją jest, że miasta biorące w tym udział zamykają jedną z ulic w mieście na jeden dzień dla ruchu samochodowego - mówi Aleksander Krajewski, organizator całego zamieszania.

Zespół organizacji społecznych zajmujących się tworzeniem polityki rowerowej w Katowicach napisał w tej sprawie wniosek do UM. Niestety wniosek został odrzucony. - To pokazuje, że w naszym mieście najważniejszy jest samochód a osoby poruszające się pieszo, na rowerze lub komunikacją publiczną są "gorsi" - uważa Krajewski.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Dziś rano Ci, którzy wzięli udział w Rowerowym Poranku pojechali pod urząd i swoimi rowerami stworzyli "kolejkę do drzwi urzędu". Urząd jest czynny od 7.30 więc rowerzyści myśleli, że stworzy to zamieszanie przy wejściu. Choć tłumów nie było, a na spotkaniu pojawiło się parę osób to organizator jest zadowolony z całej akcji.

- Każdy z nas przywiózł ze sobą petycję dla urzędników. Moja dotyczyła ustawienia progów zwalniających na ulicy Świdnickiej w Ligocie, w pobliżu jest plac zabaw i przedszkole więc wniosek wydaje się uzasadniony. Zobaczymy co odpiszą urzędnicy - mówi Krajewski.

GALERIA "Fallaces sunt rerum species". Katowicki dworzec okiem użytkownika

Ci którzy zdecydowali się wziąć udział w akcji byli zadowoleni i nie przejmowali się niską frekwencją. - Wszystkie nowe inicjatywy zaczynały się od małej ilości uczestników, dlatego nie zrażałbym się tym, że było nas raptem troje - mówi Paweł Niewiadomski, uczestnik Rowerowego Poranku.

Zdaniem Pawła udało się zwrócić uwagę kierowców na problem rowerzystów w mieście. - Myślę, że kierowcy widząc grupkę ludzi na rowerach ubranych w garnitury jadących w stronę urzędu zaczęli zdawać sobie sprawę, że nie tylko oni korzystają z drogi - mówi Paweł.

Przeczytaj także: Kim jest pieszy w Katowicach?

Aleksander zapowiada, że takie akcje będzie powtarzał. Po co? Żeby przekonać ludzi, że mają wpływ na to, co dzieje się w mieście, jak ono się zmienia, a pisanie petycji to nic złego. W końcu przecież urzędnicy są dla ludzi, a nie odwrotnie.


(foto. Robert Słoma)

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi