facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Pijacki flow i kudłate Yeti. Tak się bawią w studenckiej limuzynie

Pijacki flow i kudłate Yeti. Tak się bawią w studenckiej limuzynie

Jedni go kochają, inni nienawidzą – poznajcie najbardziej kultowy autobus na Śląsku.

MB @ 16.10.2012

Niebieski kolor nadjeżdżającego autobusu widać już z daleka. Jedzie! Na przystanku przy ulicy Stawowej w Katowicach nerwowe poruszenie, jak to mówią – jak się dobrze ustawisz to nawet usiądziesz. Kultowy autobus 820 nie przez przypadek zyskał łatkę „ciasnobusu”. Startujemy ze KrzysztofPrzez prawie 10 minut staliśmy jak ciołki, bo kierowca się obraził, że pasażerów jest tak dużo.Stawowej w Katowicach, potem chorzowskie ZOO, Bytom, Stroszek, aż do Tarnowskich Gór i z powrotem. Podróż autobusem 820 to lat codzienność dla setek mieszkańców Śląska, którzy od korzystają z usług linii. Od lat też nic się nie zmienia - autobus w godzinach szczytu nie mieści pasażerów. Pomimo wszystko jego oddanym, „codziennym turystom” udało się go pokochać. – Po tylu latach jeżdżenia można się przyzwyczaić, jesteśmy jak starzy znajomi, spotykamy się codziennie ok. 7 na przystanku w Bytomiu i wsiadamy do naszego dyliżansu! Ten cały ścisk i absurd jazdy potrafi mieć swoje zabawne strony – mówi nam Daria, która od 4 lat dojeżdża, do pracy do Katowic.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Panie, coś się pali!

W sieci o autobusie krążą legendy. Nie ma się czemu dziwić, 820 przysparza swoim pasażerom czasem całkiem elektryzujących przeżyć. Jedna z anegdot zaczyna się tak: zima, ścisk w autobusie, stoję wgnieciony w szybę. Co dalej? - Ruszamy z przystanku, o dziwo zaczyna się robić ciepło, ale po chwili we wnętrzu siwo od spalin. Ktoś z przodu zwraca uwagę kierowcy, a kierowca na to: - Wiem! Ogrzewanie włączyłem – opisuje swoje przygody w autobusie jeden z internautów.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

820 kilka razy stał się bohaterem gazet i portali informacyjnych. Tym razem nie chodziło o dyskomfort pasażerów, ale kierujących. Autobus stał się popularny za sprawą wyjątkowo obrażalskich kierowców, którzy nie chcieli odjeżdżać z przystanków, bo w autobusie tłoczyło się zbyt wiele osób. - Przez prawie 10 minut staliśmy jak ciołki, bo kierowca się obraził, że pasażerów jest tak dużo. Przez niego spóźniłem się na spotkanie w Katowicach – denerwował się raz pan Krzysztof w rozmowie z katowicką Gazetą Wyborczą.

Yeti w autobusie i pijacki flow

Przeczytaj także: Po Śląsku i Zagłębiu bez biletu

Studencka Limuzyna, fanpage kultowego autobusu 820, na Facebooku zgromadził już ponad 1000 fanów. To głównie studenci, którzy codziennie rano i popołudniu korzystają z kursu. Każdy, kto przeżył przygodę zwaną "codzienna podróż 820" może się tam podzielić swoimi historiami. Większość z nich jest tak absurdalna, że trudno uwierzyć, że miała miejsce.
DariaPo tylu latach jeżdżenia można się przyzwyczaić, jesteśmy jak starzy znajomi, spotykamy się codziennie ok. 7 na przystanku w Bytomiu i wsiadamy do naszego dyliżansu!Jedni wspominają, jak pewnego razu do autobusu weszła kobieta ubrana w ogromne, rude futro. - Każdy się patrzy ze zdziwieniem, bo na dworze wcale nie tak zimno. Autobus rusza, kobieta odwraca się do kierunku jazdy i co? Kobieta ma na plecach przyklejoną kartkę "Yeti". Pół autobusu ryczy ze śmiechu, drugie pół nie wie o co chodzi - opowiada autor fanpage’u, Tymoteusz. Student jeżdżący 820 na studia z Tarnowskich Gór do Katowic.
Jeszcze inni wspominają niezapomniane nocne kursy. Choć tłoku wtedy prawie brak, to jazda autobusem nie traci swojego uroku. - Z przodu, zaraz za szoferką siedział jakiś narąbany żul i cały czas gada sam do siebie. Nagle mówi: "Kurwa, ale boli mnie głowa". Po chwili intonuje na cały autobus: "BOLI MIE GOWA I NIE MOGĘ SPAĆ". Za chwilę z tyłu autobusu dochodzi zaśpiew jakiegoś gościa w podobnym stanie: "CHOCIAŻ DOKOŁA WSZYSCY JUŻ POSNĘLI!" – pisze na stronie fanpage`u Jakub.

820 to nie autobus, to styl życia

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi

820 to nie tylko środek transportu. Okazuje się on także niezłym swatem. Na fanpage’u poświęconym autobusowi pojawiło się już kilka apelów: ktoś prosi o pomoc w odszukaniu dziewczyny w butach w kwiatki, ktoś inny szuka dziewczyny z burzą loków i czerwonymi słuchawkami, bo nie może o niej zapomnieć. Choć się nie znają łączy ich jedno – codzienna wspólna podróż.

Co tak magicznego ma w sobie numer 820, że mimo wszystko jest kochany przez swoich pasażerów? - Wiele osób spędziło w nim mnóstwo czasu. Jakby nie patrzeć, studentom i osobom dojeżdżającym do pracy z Tarnowskich Gór do Katowic jazda zajmuje dziennie 2 godziny. Przez kilka lat uzbierało się naprawdę sporo wspomnień. Od śpiewających konduktorów, kiedy 820 obsługiwało jeszcze PKM Bytom, po śpiące na stojąco babcie, nocne party, autobus pełen Chińczyków, aż po wielkie uczenie w czasie sesji - mówi nam Tymoteusz.

Przeczytaj także: Przedsiębiorcy oburzeni. Chcą tańszych parkingów w centrum

Jedno jest pewne – jeśli jeździsz 820 nie znasz ani dnia, ani godziny.