facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Kulinarne eksperymenty Natalii. Oswajamy jesień

Kulinarne eksperymenty Natalii. Oswajamy jesień

Kilka słów o oswajaniu jesieni. I imbirowa, glazurowana marchewka.

Nat. Rusinowska

Nat. Rusinowska

Na świat patrzy przez szkło obiektywu. Chodzi z głową w chmurach, łapie ulotności, zachwyca się barwami, fakturami. Kocha stare kamienice i... stare samochody. S m a k u j e życie, z pasją eksperymentuje w kuchni, co ugotowała – fotografuje, bloguje. W życiu – podróżnik, na papierach – psycholog, na co dzień – właścicielka katowickiej „Białej Małpy”.

Pamiętam, że jako dziecko lubiłam jesień.
A przynajmniej, nie przeszkadzała mi ona.
Zupełnie.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Była czasem spacerów i ciepłych barw.
Zbieranych z tatą kasztanów i żołędzi.
Całych ‘wypraw na kasztany’ i skakania przez płoty – po za płotem, zawsze były ładniejsze.
I robienia z mamą kasztanowych ludzików.
Całymi godzinami.
Mnóstwo ludzików z kasztanów i zapałek. I z żołędzi.
Piękna, błyszcząca kasztanowa skórka…

Była czasem wchodzenia w stosy suchych liści.
Przyjemnie szeleszczących pod jesiennymi już butkami za kostkę.
I bukietów z liści.
I wkładania liści pomiędzy stronnice książek rodziców.
I zapominania o nich, aż do następnego roku.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Była czasem zbierania czerwonych korali jarzębiny.
I nawlekania ich w niekończące się sznury.
Wieszane na klamce pokoju.
I na szyi…

I czasem kilkugodzinnych wypraw na grzyby.
Zapachu ściółki i małych żabek uciekających niespodziewanie spod nóg.
Radosnych okrzyków, gdy coś się znalazło.
Aromatu suszonych grzybów, roznoszącym się po domu.
I niedzielnej jajecznicy z prawdziwkiem.

Przeczytaj także: O pomocy drogowej i autostradzie, która nie istnieje

I była czasem wędrówek po górach.
I fioletowych wrzosowisk.
I pierwszego szronu o poranku.

Jesień była czasem czerwieni.
I brązów. Czasem żółci i pomarańczu..
Przesycona barwami słabego już słońca.
Radosna.

Przeczytaj także: Moda na turystykę kulinarną

Znów muszę oswoić jesień…

Otulona szalem, uśmiecham się do jesiennych kamienic.
Podnoszę kasztana na Placu Wolności.
Albo dwa.
Jeden zostaje w dłoni, bo lubię.
Drugi chowam gdzieś, w rozpędzie.

GALERIA Renesansowo-barokowy przepych w centrum Katowic. Magda Gessler otworzyła nową Kryształową

Torebka i kieszenie pełne kasztanów.

Jesienna, karmelizowana marchewka z imbirem.

GALERIA Podróże kulinarne: W objęciach Karpat i Dunaju

300 g marchwi, pokrojonej w słupki.
1 łyżka masła
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki soli
10-15g świeżego imbiru, drobno startego
ulubione zioła / u mnie tymianek, świeża bazylia i zioła prowansalskie

#przepisOswajamy jesień karmelizowaną marchewką z imbirem

Przeczytaj także: Opowieść wigilijna dla pieniędzy

Na patelni rozpuszczamy masło. Dodajemy cukier, sól i imbir i smażymy 2 – 3 min, aż imbir zacznie pachnieć.

Wrzucamy pokrojoną marchewkę, obtaczamy ją w maśle i smażymy na dużym ogniu 2-3 min. Po tym czasie wlewamy na patelnię wodę, tak, żeby minimalnie przykryła marchewkę Doprowadzamy do wrzenia, i gotujemy pod przykryciem przez ok. 10 – 15 min, od czasu do czasu mieszając – generalnie gotujemy tak długo, żeby marchewka wchłonęła całą wodę i leciutko się przypiekła. Od czasu do czasu mieszamy, żeby nie przywarła do dna patelni.

Przeczytaj także: Kryzys nieistniejącej tożsamości

Na koniec dodajemy dowolne zioła.

Podajemy od razu z kromką razowego lub chrupkiego pieczywa.
Lub z czym tylko lubicie :)

GALERIA Niepełnosprawność to nie powód, żeby zamykać się w domu. Świetne zdjęcia niepełnosprawnej modelki