facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Muzyka spod znaku kawy, papierosów i Mysłowic

Muzyka spod znaku kawy, papierosów i Mysłowic

Śląska scena muzyczna skrywa wiele skarbów, czasem słabo znanych nawet na terenie naszego województwa. Zdecydowanie jednym z nich jest twórczość Marka "Dżałówy" Jałowieckiego.

Sebastian

Sebastian "Stian" Pypłacz

Artysta działający w wielu projektach. Najbardziej znany jest z piosenkowego Pan Stian, gra w eksperymentalnym Meet The Ambient. Ostatnio współpracuje także z wydawnictwem FA-art przy projekcie Fantazman, tworząc muzykę inspirowaną książką Christiana Krachta "Tu będę w słońcu i cieniu". Na swoim koncie ma również seanse muzyczne do niemych filmów, a wolnych chwilach grywa chilloutowe DJ sety. www.stian.trafri.net

Moja muzyczna znajomość z Markiem zaczęła się od utworu Hula Hop zespołu Delons, zamieszczonego na legendarnej składance "Projekt SI 031" wydanej przez niemniej kultowy Sissy Records. To był rok 2003, a kilka miesięcy później przy wsparciu dużej wytwórni, ukazała się pełnoprawna płyta Delonsów "Wersja z napisami". Zespół trafił do Chaos Management Group, która od wielu lat zajmuje się interesami chłopaków z Myslovitz.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Właśnie, jeśli już mowa o Myslovitz, to warto wspomnieć, że grupa zawdzięcza Markowi kilka z ich najlepszych utworów (na czele z Peggy Brown). Sami muzycy wielokrotnie wspominali, że na początku ich drogi byli mocno zainspirowani Dżałówą. Ale nie tylko oni, ponieważ w tym gronie można znaleźć także Janka Samołyka, Tomka Makowieckiego i wielu lokalnych muzyków.

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Kilka dni temu ukazała się debiutancka płyta pierwszego zespołu Dżałówy. "Debiutancka" płyta zespołu, który powstał w 1986 roku. Fragmentów można posłuchać na stronie zespołu (http://www.generalstilwell.pl).

Wiem, że będzie to jedna z ważniejszych płyt w mojej kolekcji. Trochę żałuję, że nie została nagrana w lepszej jakości i wydana w ekskluzywnym opakowaniu, ale może wtedy nie smakowałaby by tak dobrze i straciła urok?

Przeczytaj także: Meet the Ambient. Nowy projekt Sebastiana "Stiana" Pypłacza ujrzał światło dzienne

Wracając jeszcze na chwilę do Delonsów. Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym, że zespół posiadał prężnie działający fan club założony przez Julię Korus, której udało się zebrać i wychować wokół Delonsów grupę wiernych fanów. Był to jedyny fan club w jakim kiedykolwiek byłem. Zanikł jednak po rozwiązaniu zespołu, ale z dużą częścią poznanych wtedy osób mijamy się na ulicy, koncertach, w internecie. Rozmawiamy teraz trochę mniej ze sobą niż kiedyś, każdy dorósł i rozwija swoje kariery. Ale zapewne wszyscy często wracają do muzyki Marka. Zapraszam Was do naszego klubu, nie trzeba wnosić żadnych opłat, wystarczy odpalić YouTuba i posłuchać przy kieliszku wina kilku piosenek.

Przeczytaj także: Nasz bloger, profesor Tadeusz Sławek i inni w specjalnym projekcie na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Posłuchajcie!