facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Moja Mariacka czy moje miasto?

Moja Mariacka czy moje miasto?

Gruchnęło na mieście – ktoś odważył się skrytykować Mariacką. Czy słusznie? Przypominam, że był czas, kiedy tą ulicą nie wypadało chodzić. Chociażby ze względu na jej ponury wygląd i obecność Pań niezbyt ciężkich obyczajów.

Ania Byczyńska

Ania Byczyńska

Historyk z zacięciem, obserwatorka i fanka nadawania drugiego życia przedmiotom, które inni skreślili z życiorysu, czasem jadowita jędza, wkurzająca się na bezdenną głupotę

Ulica Mariacka – czeluść zapadła, piekiełko. I nagle ktoś poszedł po rozum do głowy i postanowił zrobić z nią porządek. Wyremontowana, elegancka, z knajpkami, pubami, dyskoteką, galeriami miała być centrum kultury miasta, tętniącym życiem całą dobę. I tętni, z różnym rytmem do nadal. Pomijając fakt potykania się zwłaszcza latem nad ranem, o zwłoki upojone do maksimum wydolności życiowej, o puszki, butelki i woni siuśków jest centrum kulturalnym. No a o kulturze stanowi klientela podnosząca zyski w połowie nie lokalom a okolicznej Żabce. Sklepy monopolowe to chyba jednak mają tam większą zabawę niż właściciele pubów.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Mariacka ma jedną wadę – straciła swój początkowy urok jako ulica wielkich wydarzeń w Katowicach. Gdzie podziała się różnorodność? Różnorodność wydarzeń, sztuki? Dlaczego tak mało wyławia się żyjących na Śląsku twórców? Mieszkańcy powinni kreować wydarzenia.

Przejdźmy do katowickich celebrytów. Nie słyszałam o żadnym mafijnym ugrupowaniu na Mariackiej. To by tak pod paragraf podpadało. Nie znam Arka, jak coś. W tej chwili, żeby usadowić się na tej ulicy, to trzeba mieć dużo gotówki. Bo nie ma nic wolnego, oprócz prywatnych własności do gruntownego remontu. Nie sądzę, żeby właściciele lokali rzucali komuś kłody pod nogi na zasadzie: bo nie. No chyba, że ktoś doświadczył sprzeciwu od właściciela sąsiedniej nieruchomości w procedurze pozwolenia na budowę etc. Łatwiej tam prowadzić biznes, są tłumy ludzi, bo miasto jest przychylne idei, pomaga w promocji, a jeśli jeszcze stosowałoby preferencyjne stawki czynszu do swoich lokali...

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Ponadto funkcjonują stowarzyszenia „Moje Miasto”, Fundacja Napraw Sobie Miasto. To jest ciężka praca tych ludzi, to fakt. To nie jest tak, że pewne rzeczy same do nas przydrepczą. Oddać trzeba rację, że punktowanie architektonicznych gniotów, pilnowanie przestrzeni publicznej, trzymanie ręki na pulsie miasta jest trudną sprawą. Do tego trzeba mieć głowę, dobre nogi i czas na taką inicjatywę. Dobrze, że są tacy ludzie, którym się chce tutaj coś robić. I jest ich coraz więcej.

Poza tym, są inne miejsca w Katowicach. I tutaj leży problem. Bo są poza nawiasem. Trzeba się nałazić, napisać, siedzieć po nocach i dniach na komputerze, szukać pomysłu na inicjatywę, a tym trudniej, jak się nie ma na to środków.

GALERIA Knajpa – nie praca, a styl życia

Po co się podpinać pod innych? Masz pomysł – realizuj go. Czasem w urzędach głupio się patrzą, ale czasem ktoś podpowie, jak ugryźć problem. Zbierz ludzi podobnie myślących. Być może trzeba współpracować w kilka osób lub lokali? Był swego czasu świetny pomysł na ul. Plebiscytową. Od razu został zastopowany przez mieszkańców. Gdziekolwiek się nie obrócimy, zawsze w kwestii rozrywkowo – kulturalnej jest marudzenie, że za mało, a potem : ale ja tu mieszkam! Nikt mi nie będzie hałasował pod oknem! Wizyty policji i straży miejskiej są zawsze miłą rozrywką dla klientów i właścicieli lokali.

W każdym innym miejscu poza Mariacką trzeba stosować zasadę „po 22.00 musi być ciszej”. Przerabiałam to na własnej skórze i wiem, że Panowie z obu służb przyjechać zawsze muszą, jak im się telefon urywa. Inne części miasta też mają prawa, by zaistnieć. A już na kolejne projekty i propozycje miasto jest głuche. A jak sobie umyślę coś na szlaku moderny? Zaś się ubujam rok z pozwoleniami?! Stracę mnóstwo kasy na podtrzymywanie przy życiu przez rok biznesowego trupa?

Przeczytaj także: Co jest dobre w Katowicach?

Katowice jako miasto ogromnych inwestycji mało szanuje inwestorów, zwłaszcza tych mniejszych. Być może potrzebny jest rzetelny i dobrze pomyślany plan zagospodarowania centrum? Bo jakoś tak na razie coś się wyrwie co jakiś czas tak chaotycznie. Krytyka w necie zapewne miała służyć zwróceniu uwagi na inne części miasta. Tam też potrzebna jest inicjatywa i wsparcie. Z samej kultury ledwo ledwo da się wyżyć. Co do trendów… Łaska tłumu na pstrym koniu jeździ, więc coś raz jest modne a raz passe. Mariacka istnieje i będzie istnieć, czy się to komuś podoba czy nie. Może za parę lat najwyżej zmienić formułę.