facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Miasto ze snu... koszmaru architektów i planistów

Miasto ze snu... koszmaru architektów i planistów

Korespondencja z Tbilisi.

Krzysztof Duda

Krzysztof Duda

Trener, specjalista ds. projektów edukacyjnych. Od 8 lat zaangażowany w śląski 3 sektor, współpracował z takimi organizacjami jak Polskie Forum Edukacji Europejskiej, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej i Międzynarodowy Instytut Dialogu i Tolerancji im. Jana Karskiego. W wolnym czasie fotografuje i zaraża innych pasją do Śląska.

Na pierwszy rzut oka Tbilisi oszałamia – oszałamiająca jest zarówno architektura, jak i ogólny ład przestrzenny. To miasto pokochają wszyscy zwolennicy niczym nieograniczanej wolności, czy wręcz anarchii. Wysokościowce sąsiadują z prymitywnymi chałupinami, które sąsiadują z nowymi willami, które sąsiadują z kolejnymi wysokościowcami. Pomiędzy nimi wiją się drogi, nie zważając na nachylenie zboczy, pomijając drobne niuanse, takie jak chodniki. Od miesiąca próbuję zrozumieć to miasto, przemierzając je na piechotę i poznając jego zakamarki – na próżno. W żadnym mieście nie spotkałem się z tyloma ślepymi uliczkami, w żadnym mieście nie spotkałem się z tak stromymi ulicami.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Archianarchia

#Będą lokatorzy, to będą oknaO ile na zlecenie rządu i bogatych inwestorów powstają w tym kraju naprawdę oryginalne dzieła (którymi zajmę się w osobnym artykule), to jednak na poziomie przeciętnych zjadaczy chleba rządzi festiwal indywidualnej twórczości. Tutaj każdy może być architektem, nieważne, że jego przestrzeń twórcza ograniczy się do jego wycinka wielkiej płyty.

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Pod względem przeróbek dla Gruzinów nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma obciachu. Pozostawienie nie zamieszkałych mieszkań bez ścian czy okien – nie ma problemu. Czasami mam wrażenie, że tak naprawdę powierzchnia i wykończenie tutejszych mieszkań zależy od tego komu udało się skombinować dość cegieł – nie starczyło na 3 pokój, zostawimy większy taras. Stare gruzińskie bloki najlepiej opisuje słowo patchwork lub jak określają to niektórzy architekci – „wdupizm”.

Góry nasze góry...

Przeczytaj także: Kaukaskie zwierciadło. Gruzja oczami Ślązaka

Przechadzając się po osiedlach Tbilisi uderza też to, że dla Gruzinów nie ma góry tak stromej i tak wysokiej, żeby nie zbudować tam blokowiska z wielkiej płyty. Trochę wygląda to tak, jakbyśmy zbudowali Osiedle Tysiąclecia w Tatrach.

Ogólnie Tbilisi to prężnie rozwijające się miasto. Co krok powstają nowe budynki, w większości wysokościowce mierzące minimum 15 pięter. Ponieważ nie istnieje żaden plan zagospodarowania przestrzennego, to krajobraz miasta stanowi absolutny misz-masz. Niektóre z budynków, tak jak poniższy nowy budynek centrum zarządzania kryzysowego, wyglądają jakby przybyły tu dosłownie z kosmosu. Mam wrażenie, że koncepcja architektonicznego „wdupizmu” jest jedynym sensownym wytłumaczeniem tego miasta...

GALERIA Gruzińska Częstochowa

Więcej przykładów architektonicznych koszmarów z Tbilisi znajdziecie na zdjęciach poniżej.