facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Miasto chciało spektakularnych wydarzeń i nikt nie zauważył takiego drobnego szczegółu jakim był Jazz i okolice

Miasto chciało spektakularnych wydarzeń i nikt nie zauważył takiego drobnego szczegółu jakim był Jazz i okolice

Z Andrzejem Kalinowskim, pomysłodawcą i organizatorem festiwalu Jazz i okolice / jaZZ & beyond, rozmawiamy o muzyce i kulturze w mieście.

JT @ 24.09.2012

Po prawie dwuletniej przerwie powracają koncerty pod szyldem: jaZZ i okolice. Dlaczego musiały zniknąć?

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Wszystko ma swoje źródła w zmianie akcentowania dotyczącym kultury. Jeszcze kilka lat temu kultura nie była dla samorządowców tematem szczególnym. Była ważna, ale nikt się nią szczególnie nie interesował jako elementem wizerunkowym i społecznym. W momencie, gdy pojawiły się idee w rodzaju „Katowicemiasto wielkich wydarzeń”, „Europejska Stolica Kultury”, a następnie „Miasto Ogrodów”, postanowiono dobitniej niż dotychczas zainwestować w wizerunek kulturalny Katowic, równocześnie zmieniono priorytety jej finansowania, zaproszono do współpracy szersze gremium doradców, postanowiono uaktywniać młodych ludzi w oparciu o ważne dla rozwoju miasta kwestie. Dokonano także fuzji Centrum Kultury z Estradą Śląską, mówiąc oględnie postanowiono zmienić sposób zarządzania kulturą w mieście. Nastąpiła swoista rewolucja. Nie od dziś wiadomo, że jak dokonuje się jakiś przełom to często szczegóły tracą na znaczeniu niemal z dnia na dzień. Szkoda bo kultura to bardzo delikatny mechanizm.

Jak to wpłynęło na twoją działalność organizatorską koncertów w ramach cyklu „Jazz i okolice”?

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Pracowałem w Centrum Kultury w oparciu o następujący model działania: mamy określony budżet - nie za duży ale też nie mały - więc dbając o powierzone publiczne pieniądze pokazujemy to co najciekawsze i aktualne w muzyce na świecie, staramy się prezentować odmienny sposób prezentacji muzyki od tego, do którego publiczność jest przyzwyczajona od lat, w ten sposób mówimy coś o różnorodności kultur, pokazujemy rzeczy wspólne i te oryginalne – charakterystyczne dla danego miejsca czy artysty. Działamy w oparciu o melomanów, sukcesywnie powiększając z roku na rok grono odbiorców. Po dwóch, trzech latach takiej konsekwentnej działalności dorobiliśmy się bardzo dobrej publiczności. Częściowo była to publiczność, która tylko z tego powodu odwiedzała Katowice. Przyjeżdżali do nas ludzie nie tylko z całej aglomeracji, ale i z Krakowa, Wrocławia, Warszawy, Opola, Torunia, z Koszyc na Słowacji, jeszcze innych miejscowości. Później, okazało się, że miasto chce bardziej spektakularnych wydarzeń - dla zdecydowanie większej ilości odbiorców. Pojawiły się duże i kosztowne imprezy plenerowe, więc nikt nie zauważył takiego drobnego wydarzenia jakim był „Jazz i okolice”. Były jeszcze inne powody zaniechania, raczej związane z rodzajem relacji zawodowych, wręcz polityką, niż kwestiami merytorycznymi. Zrezygnowałem z pracy w Centrum Kultury, bo cała moja aktywność sprowadzała się coraz częściej do roli garderobianego, a nie kogoś, kto jest promotorem znaczących wydarzeń muzycznych i ma w tej mierze spore doświadczenie. Zacząłem udzielać się tu i ówdzie, niejednokrotnie poza Śląskiem, żeby zwyczajnie zarobić na życie. A to nie jest łatwe w dziedzinie kultury. Dzięki Stowarzyszeniu „Inicjatywa”, które doceniło moje wcześniejsze pomysły, jaZZ i okolice ponownie wraca na Śląsk, a nawet zahacza o Zagłębie. Jednak cały czas pozostajemy w aglomeracji i województwie.

Skąd takie zainteresowanie?

Przeczytaj także: Jazz i okolice. Zobacz program festiwalu

Nasza propozycja, w ramach cyklu Jazz i okolice, była interesująca ponieważ przedstawialiśmy to co aktualnie najciekawsze w obszarze muzyki improwizowanej na świecie, to o czym się aktualnie mówi, pisze i wydaje. Melomani wciąż są spragnieni nowości i kontaktu z światem. Jazz i muzyka improwizowana jest z samej swojej zasady współpracą o charakterze wielokulturowym i międzynarodowym. Poza tym staraliśmy się robić jak najlepszą, ogólnopolską, promocję dla tych koncertów.

Formuła jednak uległa pewnej zmianie…

Przeczytaj także: Wraca kultowy festiwal jazzowy

Nam się to podoba. Podoba nam się podróżowanie z festiwalem jaZZ i okolice / jaZZ & beyond od miasta do miasta, pokazując nowe aspekty muzyki improwizowanej. Mam nadzieję, że będziemy mogli kontynuować go w kolejnych latach i ponownie zgromadzimy wokół fajną publiczność otwartą na muzykę.

Wspomniałeś, że na Festiwal przyjeżdżali ludzie z całej Polski. Wciąż nie rozumiem, dlaczego nagle zabrakło pieniędzy na jego kontynuowanie.

Przeczytaj także: Patronat Bez Wyjątku: V Śląski Festiwal Charytatywny

Zupełnie przedziwna historia. Być może przez to, że nie zostaliśmy właściwie zrozumiani przez samorządowców i różne gremia doradców, wszelako robiliśmy coś zupełnie nowego, a to zawsze w punkcie wyjścia zwraca uwagę, wznieca kontrowersje, chęć poprawienia czy podebrania pomysłu, który był przecież udanym przedsięwzięciem kulturalnym. Kiedy w końcu po ośmiu latach konsekwentnej i żmudnej działalności mieliśmy duży sukces, w postaci wypełnionej po brzegi sali koncertowej Centrum Kultury (na koncert Johna Scofielda sprzedaliśmy prawie 900 biletów), nagle wszystko zostało przerwane. Wcześniej udawało się nam zgromadzić taką publiczność tylko przy okazji koncertów Leszka Możdżera, którego także promowaliśmy w Katowicach niemal od początku jego wielkiej solowej kariery, widząc w nim taki łącznik pomiędzy muzyką popularną, a czymś bardziej ambitnym. Ale Jazz Club Hipnoza niejednokrotnie pękał w szwach na koncertach amerykańskich muzyków w ramach cyklu jazz i okolice. W momencie kiedy zaczęliśmy odnosić sukcesy, nastąpiło zawieszenie. Dla mnie to było dość traumatyczne przeżycie, bo bardzo się zaangażowałem. Chciałem, żeby Katowice były widoczne i to było absolutnie najważniejsze. No cóż, przegrałem z polityką na rzecz zmiany wizerunku. Pojawili się nowi promotorzy, którzy bardzo szybko chcieli pokazać, że się na tej pracy znają, trudno było na tym targu nowych znaczeń i ambicji uzyskać jakiś posłuch i zrozumienie. Właściwie mało kto siebie słuchał, a wszyscy mieli coś do powiedzenia. Jedni chcieli obronić swoje dotychczasowe pozycje, inni zabiegali o względy i nowe możliwości działania. Zaczęły się pospieszne prace, dotyczące konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. To był absolutny priorytet. Biuro ESK ustalało zupełnie nowe programy, które w dużej mierze do dziś obowiązują. Tymczasem działalność Centrum Kultury nabrała bardziej impresaryjnego charakteru i jakby usługowego wobec producentów zewnętrznych. Co z tego wyniknie będzie można stwierdzić za trzy, cztery lata. Mam nadzieję, że przez ten czas, uda nam się być na kulturalnym afiszu Katowic.

Jak to jest, że w tym roku Jazz i okolice ma podtytuł „Festiwal muzyki improwizowanej”? O co chodzi?

Przeczytaj także: Terroryści be-bopu przyjadą do Katowic!

Z powodu Śląskiego Festiwalu Muzyki Jazzowej, organizowanego przez Akademie Muzyczną, której nadrzędnym celem jest wychowywanie młodych ludzi w oparciu o kanony jazzu – muzykę historyczną, sięgającą lat 40’, 50’ i 60’ XX wieku. Młodzi muzycy i melomani muszą się nauczyć pewnych podstaw, by później móc iść dalej i swobodnie operować tym językiem, przyjmując mniej lub bardziej artystyczne postawy. Festiwal pielęgnuje piękną tradycję jazzu, a my nie chcemy z nim konkurować. Zależy nam na tym, aby stać się uzupełnieniem, pokazywać to, co jest aktualne i wskazywać na nowe kierunki rozwoju tej muzyki. Jazz klasyczny zostawiamy naszym znakomitym akademikom, którzy lepiej się na nim znają od nas.

Czyli w sumie mamy Śląski Festiwal Jazzowy, był Jazz Art, który też cieszył się sporym zainteresowaniem…

Przeczytaj także: Czekam na referendum w Katowicach

… stawiając na młodych muzyków i pokazując wieloaspektowość tej muzyki jakby na gruncie muzyki popularnej. I jest Jazz i okolice, który wraca po prawie dwuletniej przerwie, ale z rozbiciem na kilka miast w regionie. Na bogato.

Nie można, więc powiedzieć, że Katowice to głównie blues…

Przeczytaj także: Śląski Festiwal Kultury Żydowskiej: program

Blues dla Katowic i całego Górnego Śląska jest ważnym wydarzeniem, które powraca do dawnej świetności, z lat 80-tych i 90-tych, wszędzie, gdzie jest improwizacja, element bluesa jest obecny. Dobrze, że ta tradycja jest kontynuowana. W ramach festiwalu jaZZ i okolice też będziemy mieli dwa koncerty o charakterze bluesowym, które realizujemy w Gliwicach na początku grudnia.

Jazz i okolice został podzielony na kilka części tematycznych, większość z zaproszonych gwiazd to muzycy ze Stanów.

Przeczytaj także: Ocalić zapomniany żydowski świat Górnego Śląska

Promujemy jazz ze Stanów, ponieważ jazz jest muzyką amerykańską i to jest dla nas bardzo ważne. Jednak równie ważni są muzycy polscy, z różnych regionów Kraju, których chcemy pokazać jako równorzędnych partnerów dla tych jazzowych ambasadorów, jakimi bez wątpienia są Amerykanie. Chcemy przedstawić naszych młodych muzyków w jak najlepszym świetle, niejako nobilitować u boku znanych i cenionych na całym świecie artystów jazzu i muzyki improwizowanej. Bez wątpienia Irek Wojtczak jest takim nazwiskiem. Byłeś na jego koncercie, więc wiesz, jaką energię ma w sobie skumulowaną i jak oryginalnie przekłada polską muzykę ludową na nowoczesny język jazzu. Na pewno bardzo oryginalny jest gitarzysta Jan Malecha, także Kajetan Drozd ze swoim bluesowym, akustycznym projektem, następnie Mikołaj Trzaska, wykonujący muzykę klezmerską. Mikołaj wystąpi z kwartetem klarnetowym, poprzedzając koncert Davida Krakauera, który jest niekoronowanym królem muzyki klezmerskiej na świecie i wielkim wirtuozem klarnetu.

Starliśmy się tak dobrać muzyków, żeby byli dla siebie partnerami i żeby pokazywali jak największy potencjał tego, co najciekawsze w muzyce improwizowanej na świecie i w Polsce. Każdy z koncertów ma inny tytuł, np. “Gitara - jej nowe brzmienia i aspekty improwizacji”, „Nowe formy ekspresji w jazzowym combo” i tak dalej, to rodzaj uzasadnienia dla występu obu zespołów obok siebie, jednego wieczora, na jednej scenie. Festiwal rozbity jest na nieco ponad dwa miesiące, co wynika z dostępności pożądanych przez nas artystów. Korzystamy z tego, że są w trasach koncertowych po Europie. Gdybyśmy chcieli skrócić Festiwal do 5-6 dni, musielibyśmy dobierać artystów bardziej przypadkowo, ponieważ nie wszyscy których oczekujemy byliby w stanie u nas zagrać.

Przeczytaj także: Mieszkańcy komentują. Czy miasto powinno dopłacać do utrzymania piłkarskich klubów?

Jaki koncert byś najbardziej polecił?

Każdy koncert jest inny. Osobom, które szukają nowych wyzwań w muzyce improwizowanej, poleciłbym koncert Mary Halvorson Trio. Pani Halvorson to bardzo interesująca młoda gitarzystka, świetna kompozytorka, zagra z Chesem Smithem, który znany jest m.in. z zespołu Mike’a Pattona. Komuś, kto jest zwolennikiem form jassowych, polecam koncert 29 października, zagra wtedy Jazzout z Trójmiasta i Mostly Other People Do The Killing z Nowego Jorku – zespół z udziałem rewelacyjnego trębacza i właśnie wschodzącej wielkiej gwiazdy światowego jazzu Petera Evansa. Natomiast 18 listopada - klimaty funkowo-bluesowo-rockowe, znajdzie się coś dla miłośników Toma Waitsa, The Lunge Lizards, Johna Zorna ale także Roberta Planta, u którego na płycie nasz wykonawca - Mark Ribot - gra na gitarze. Koncert odbędzie się w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. Miłośników muzyki klezmerskiej, w nowoczesnym wykonaniu, z dodatkiem brzmień elektroniczno-hiphopowych, zapraszamy na koncert Davida Krakauera, a dla zwolenników bluesa i bluegrassu, na koncert w Gliwicach - 2 grudnia, na scenie kina Bajka zagra Erik Friedlander BoneBridge Band z udziałem rewelacyjnego gitarzysty Douga Wamble znanego m.in.: ze współpracy z Wyntonem i Branfordem Marsalisami oraz wokalistką Cassandrą Wilson, to w dużej mierze on odpowiada za nastrój płyty Traveling Miles. Układając repertuar staraliśmy się pokazać rozmaitości współczesnej muzyki improwizowanej w Polsce i na świecie, a także jej różnorodne inspiracje kulturowe – jak zawsze.