facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Hiszpanka w mieście: I hate KZK GOP

Hiszpanka w mieście: I hate KZK GOP

Nazywam się Maria i jestem z Hiszpanii, ale od 6 miesięcy pracuję w Katowicach jako wolontariuszka w Stowarzyszeniu Bona Fides.

Bona Fides

Bona Fides

Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy BONA FIDES jest niezależną, niedochodową i niezaangażowaną politycznie organizacją pozarządową. Celem naszej działalności jest rozwój społeczeństwa obywatelskiego i podnoszenie jakości życia publicznego w Polsce.

Chciałabym opublikować tutaj fragmenty artykułów, które piszę w ramach mojego projektu. Jego celem jest poprawa infrastruktury turystycznej i rozwiązanie kilku problemów instytucji na Górnym Śląsku, a wszystko po to, aby zagraniczni turyści czuli się tutaj lepiej.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Pieniądze, pieniądze, pieniądze… Czy to naprawdę główny problem Muzeum Historii Katowic?


Po wizycie w Muzeum Historii Katowic, napisałam kilka propozycji zmian, takich jak: znaki wskazujące kierunek do muzeum, zatrudnienie pracowników, którzy znają angielski, ponumerowanie sal i ekspozycji, w taki sposób, żeby muzeum można było zwiedzać z przewodnikiem w wersji angielskiej etc. Chciałam, żeby muzeum było bardziej przyjazne dla turystów z zagranicy.

Moim zdaniem muzeum w ogóle nie zależy na zagranicznych turystach. Po pierwsze: w ogóle nie byli zainteresowani rozmową ze mną. Po drugie ich wymówką, był brak pieniędzy, mimo że moje propozycje były proste i tanie. Myślę, że powinni zrobić coś żeby zachęcić turystów teraz, a nie w przyszłości. Bo niby kiedy ta przyszłość nadejdzie?

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

I hate KZK GOP


Tydzień po tym, jak przyjechałam do Katowic, wsiadłam w autobus nr 12 w centrum Katowic, żeby dostać się na Nikiszowiec. Niestety nie zrozumiałam co znaczyły małe znaczki pod rozkładem jazdy i w efekcie mój autobus skończył kurs, zanim dotarliśmy na Nikiszowiec. Kierowca poinformował mnie, że muszę wysiąść. Chciałam wytłumaczyć mu, że nie mam pojęcia gdzie jestem, ale niestety kierowca nie znał angielskiego. Zorientował się jednak o co mi chodzi i bardzo mi pomógł.

Dojechaliśmy na zajezdnie i zaoferował, że podwiezie mnie samochodem do domu. Wszystko dlatego, że informacje dotyczące publicznego transportu nie są pomocne dla turystów z zagranicy. W autobusach nie ma ekranów, ani głośników, które informowałyby o tym gdzie jesteśmy. Nawet jeśli w niektórych są, to i tak nic nie jest tłumaczone na angielski.
Jak widać na powyższych przykładach, obcokrajowcy w Katowicach nie mają łatwego życia. Mam jednak nadzieję, że moje spotkania z przedstawicielami różnych instytucji i artykuły, które ukazują się przy okazji w lokalnej prasie, pozwolą to zmienić.

Przeczytaj także: Turyści z zagranicy mają przyjechać do Muzeum Historii Katowic dopiero za cztery lata

Maria José Pozo Gil