facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Nie dziwi mnie spadająca liczba wierzących i praktykujących"

"Nie dziwi mnie spadająca liczba wierzących i praktykujących"

Dominująca praktyka zamiatania pod dywan skandali, demagogii i zachowawczości skazuje Kościół katolicki na zagładę.

Ania Byczyńska

Ania Byczyńska

Historyk z zacięciem, obserwatorka i fanka nadawania drugiego życia przedmiotom, które inni skreślili z życiorysu, czasem jadowita jędza, wkurzająca się na bezdenną głupotę

Mnożą się ostatnio tematy związane z Kościołem. Nie są to tematy radosne. Wręcz przerażające – pedofilia, morderstwa noworodków, płatny seks, oszustwa finansowe... Państwo w państwie. Nie jestem ateistką. Nie zgadzam się jednak z tym, co stało się z Kościołem, a raczej z jego hierarchią. Przypomina mi to akcję Jezusa w świątyni, kiedy wywalał z niej kupców. Kościół z braci szerzących nauki wiary w dobroć i miłosierdzie Boga i tym samym – człowieka, uczynił targowisko próżności. Lekki smrodek wydziela głowa tej ryby...

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Nie pusta dyskusja, homilie i encykliki zmieniają świat. Liczą się czyny. I to one podlegają ostatecznemu rozliczeniu, nie słowa.Nie dziwi mnie spadająca liczba wierzących i praktykujących. Jak mamy ufać i dać się prowadzić ludziom, którzy ustami szerzą dobro, a czynami - zło? Dominująca praktyka zamiatania pod dywan skandali, demagogii i zachowawczości skazuje Kościół katolicki na zagładę. Tym bardziej, że wszelkie ruchy podtrzymujące filary wiary okraszone są hipokryzją. Jak można dywagować o aborcji, eutanazji widząc to co się dzieje na świecie?

Uważam, że nie pusta dyskusja, homilie i encykliki zmieniają świat. Liczą się czyny. I to one podlegają ostatecznemu rozliczeniu, nie słowa. Obrazując – jak można pomóc młodej dziewczynie, która wyrzucono z domu, lub panicznie boi się ujawnić prawdę? Która ze strachu próbują sama spędzić płód, nieraz robiąc sobie krzywdę? Każąc jej się modlić? Czy to nie w końcu każdy z Nie lubię, kiedy ktoś mi daje dobre rady o małżeństwie, a potem cichcem obraca młodą gosposięosobna jest rozliczany ze swojego życia i podjętych w nim wyborów? Czy rzeczywiście jesteśmy społeczeństwem na wskroś katolickim? A co z ludźmi, którzy mają inne poglądy? Dlaczego narzuca się im sprzeczne z ich poglądami ustawy? Jak można pozwalać nadal apostołować kapłanom skazanym prawomocnymi wyrokami? Nie wspomnę o ojcu dyrektorze, który nie apostołuje , ale prowadzi działalność i to szeroko pojętą, tak szeroko, że aż radzą się go politycy, którzy uchwalają przepisy. A gdzie rozdział państwa od kościoła?

GALERIA Wojenka katolików z ateistami... na billboardy

Nie umiem się pogodzić z faktem topienia dzieci w gównach, wyrzucania ich na śmietnik, gwałcenia i udawania, że to nie moja piaskownica. Mnożą się odejścia od kościoła, Polska w tym wiedzie prym. Nie lubię, kiedy ktoś mi daje dobre rady o małżeństwie, a potem cichcem obraca młodą gosposię.

Czas na zmiany. Potem będzie za późno. Kościół traci szacunek i wiernych

Przeczytaj także: “Dziwi mnie fakt spychania emerytów w społeczny niebyt.” Każdy się zestarzeje...

Słowo daję, wolę żyć w miejscu, gdzie jest rzetelna edukacja seksualna, prawo do antykoncepcji, dopuszczalna w określonych przypadkach aborcja, prawo do godnej, podkreślam – GODNEJ - śmierci. Proszę nie karmić mnie pustymi frazesami.

Czas przed wyborami to czas rzucania wyborczej kiełbasy, rzucania obietnic. No i gdzie są złagodzone przepisy aborcyjne, gdzie edukacja seksualna młodzieży, gdzie jest powszechny dostęp do antykoncepcji? No oczywiście tam, gdzie jest czarno, czyli w czterech literach naszych konstytucyjnych przedstawicieli. Notabene gdyby móc pozwać co poniektórych delikwentów za niespełnione obietnice wyborcze, może pouciekaliby zostawiając miejsce społecznikom, pasjonatom, fachowcom... W czasach, kiedy słowo miało jeszcze jakąś wartość obietnica była jak zawarcie umowy, przysięga, ślubowanie. Ręczono głową! Nie potrafisz, nie chcesz, nie obiecuj!

Przeczytaj także: Ślązak - zakała Polski?

Czyżby obawa przed zadarciem z potężna instytucją, jaką jest Kościół była tak duża? No owszem. Widocznie tak. Bo Kościół to instytucja. Potężny kombinat przemielający wiernych. Niezmienny od wieków. Mam wrażenie, że niewielu tam pamięta, po co istnieje i dla kogo tak naprawdę jest. To jak to jest? Jesteśmy Państwem wyznaniowym? Bo jak wiszą krzyże, to trzeba powiesić też inne symbole innych wyznań. Zaprzestać produkcji wieprzowiny. Alkohol wycofać. Albo wcale nic nie wieszać. Godło państwowe i tyle. A cała reszta w sumieniu każdego obywatela.

Czasem zastanawiam się, jak nas widzą inni. Dla wielu osób niezrozumiała jest akcja z krzyżem smoleńskim, wieszaniem tych nieszczęsnych krzyży, gdzie się da, nauka jedynie religii katolickiej – brak etyki w wielu szkołach i placówkach oświatowych.

Przeczytaj także: "Kaj momy stadion, Kotala kaj momy stadion!?" Kibice Ruchu wychodzą na ulice

Quo vadis, Polonia?

(Foto: DrabikPany, CC BY 2.0)

Przeczytaj także: Kto i za ile przebuduje rynek w Katowicach? Polacy do spółki z Hiszpanami czy Meksykanie?