facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Knajpa – nie praca, a styl życia

Knajpa – nie praca, a styl życia

Oboje życzliwi i zawsze uśmiechnięci, pełni wiary w to, że Opan, gangnam style to tylko niesmaczny żart, a nie właściwy kierunek w muzyce.

KJ @ 12.10.2012

Tylko nocą do klubu Puls, jam session do rana, tam królował blues. To już minęło, ten klimat ten luz, ci wspaniali ludzie nie powrócą już - śpiewał Rysiek Riedel. I choć miał wiele racji, istnieje takie miejsce, gdzie blues jest wciąż żywy, a podczas środowych jam session możemy spotkać się ze wspaniałymi muzykami, którzy wciąż wierzą, że prawdziwa muzyka jest nieśmiertelna. Taka właśnie jest Katofonia na Mariackiej w Katowicach. I choć lokal ma dopiero półtorej roku, ma się nieodparte wrażenie, że był tu od zawsze. A zaczęło się, jak zwykle, od marzenia.

Arek i Ola


On długie włosy, wytarte dżiny i skórzane kowbojki. Ona, drobna, szczera, pełna pasji. Oboje życzliwi i zawsze uśmiechnięci, pełni wiary w to, że Opan, gangnam style to tylko niesmaczny żart, a nie właściwy kierunek w muzyce. Znają się od lat - On jest strasznym wariatem. Ma milion pomysłów na minutę. Czasami, paląc papierosa mówi, że wymyślił właśnie żyrandol z gitar, po czym go składa i montuje w lokalu – opisuje Arka, Ola. Takich „dizajnerskich” smaczków jest więcej. Gitara, która jest wielofunkcyjną ładowarką do telefonu, fortepian, który świetnie sprawdza się jako barek, saksofon, z którego leje się piwo to tylko niektóre z wyjątkowych mebli, których w Ikei na pewno nie znajdziecie.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Katofonia to nie tylko źródło dochodu, to przede wszystkim styl życia. - To miejsce jest opozycją do wielu lokali powstałych niedawno w Katowicach. Jest poza lansem, „bansem” i niewydarzonymi didżejami. - mówi Ola. - To bardzo sentymentalne miejsce, które narodziło się z tęsknoty do starych brzmień, do tego co było - kontynuuje.

Sercem Katofonii jest Arek. To on czuwa nad wszystkim. - Jest autorem i pomysłodawcą tego miejsca, a ja mu tylko pomogłam ubrać wszystko w formę – przyznaje skromnie Ola. Arek i Ola kochają to, co robią. Nie są rodzajem właścicieli, którzy podpisują się jedynie pod nazwą, wykładają kasę i tyle ich widzieliśmy. To ludzie, którzy w lokalu spędzają większą część swojej doby. Spotykają się z nami i pracują nad tym, by goście czuli się jak u siebie. - Większość naszych gości znamy z imienia, mamy swoje numery telefonów, a jak któreś z nas ma urodziny to jest po prostu szał! - uśmiecha się Ola.

Katofonia


Pomysł zrodził się w głowie Arka, który jako młody chłopak, zorganizował sobie miejscówkę w garażu. Na ścianach wymalował złowieszcze czachy, wnętrze wypełnił wysłużonymi gitarami, a meble poskładał z rzeczy, które znalazł na zapomnianym strychu. Tam był klimat, była dobra muzyka i świetni ludzie. Na szczęście na garażu się nie skończyło. Myśl o tym, by otworzyć własną knajpę dojrzewała w nim latami, aż w końcu dopiął swego! Półtorej roku temu otworzył lokal, gdzie spotkamy wyjątkowych ludzi i posłuchamy muzyki, którą nie sposób usłyszeć w radiu.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Początki nie były łatwe. Otwierając knajpę, Arek i Ola wierzyli, że ludzie tylko czekają na to by powstało miejsce, gdzie myśli nie zagłusza tani bit, a oczu nie oślepiają pulsujące światła w jaskrawych kolorach tęczy. - Nagle, okazało się że niewiele jest ludzi dla których fajnie byłoby pogadać z Jarkiem Śmietaną, przybić piątkę z chłopakami z Boogie Boys. Trochę byłam rozczarowana początkową frekwencją – opowiada Ola.

Na szczęście goście docenili klimat miejsca i zaczęli przyprowadzać swoich znajomych. Wszystko zaczęło się rozkręcać. Gości wciąż przybywało, co cieszyło i napawało nadzieją. Teraz jest już ich tak dużo, że Arek i Ola postanowili powiększyć lokal o jedno piętro (oficjalne otwarcie piętra odbyło się 6 października 2012 – przyp.red.).

Ludzie


Katofonia to przede wszystkim ludzie. Za barem panuje pozytywna atmosfera, a barmani to nie tyle pracownicy, co zgrana paczka znajomych. Klimat miejsca udziela się wszystkim. Z barmanami można pogadać, Ola i Arek zawsze się z nami przywitają. Już na pierwszy rzut oka widać, że dla tych ludzi to nie tylko praca, a sposób na życie. - Dla mnie to prawie dom. Uwielbiam ludzi z którymi pracuję – mówi Misiek, świetny barman, dla którego „screwdriver”(wódka z sokiem – przyp.red.) to obelga.

Przeczytaj także: Moja Mariacka czy moje miasto?

W Katofonii jest jedna zasada! Nowych pracowników wybierają wszyscy. Wystarczy jedno veto i CV zostaje odrzucone. Ta nietypowa reguła, jak widać, sprawdza się. - Śmieją się, że jestem pracoholiczką, bo nawet, kiedy mam wolne to wpadam na kawę czy drinka. Ale to chyba naturalne, że człowiek ciągnie do miejsc, w których czuje się komfortowo – uśmiecha się Karolina, mistrzyni owocowych koktajli, która w Katofonii pracuje od samego początku.

- Klimat tworzą właśnie Ci ludzie. Michał, który co tydzień kradnie Mathiasowi (basista, Niemiec mieszkający w Katowicach, gra co środę na jam session – przyp.red.) bas i sam gra, Karolina, która robi najwspanialsze drinki owocowo-śmietankowe, Daniel, Jasiu Gałach, zaprzyjaźniony z nami muzyk, Borys, wszyscy Ci muzycy, którzy przychodzą do nas w środy na jam session, no i nasi goście - mówi z niekrytą radością Ola.

Przeczytaj także: Co jest dobre w Katowicach?

Tęsknota za tym co było, za czasami, gdzie ludzie pisali do siebie tradycyjne listy, a w radiu leciał Elvis pozwoliła im stworzyć miejsce, gdzie teraźniejszość spotyka się z przeszłością.

Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat, Mój mały, intymny, muzyczny świat. (…) Dużo bym dał, by przeżyć to znów, wehikuł czasu to byłby cud...

Przeczytaj także: Nowa świecka tradycja: pasterka w knajpie

Muzyka i ludzie, artyści i goście, miłość do sztuki i pasja tworzenia – wszystko to sprawia, że Katofonia to miejsce, gdzie możemy poczuć się jak u siebie, nie bacząc na to jakie obecnie panują trendy. Tu liczy się WNĘTRZE.