facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Kim jest pieszy w Katowicach?

Kim jest pieszy w Katowicach?

Jeśli komuś zdarza się chodzić po centrum Katowic pieszo, być może doszedł do następującego wniosku: Katowice są miastem dla samochodów.

Aleksander Krajewski

Aleksander Krajewski

Architekt (WA Politechniki Śląskiej), nauczyciel rysunku architektonicznego, współtwórca fundacji Napraw Sobie Miasto. Autor artykułów dla: naszaprzestrzen.pl, archisilesia.pl, Archivolta. Prowadzący warsztaty dla dzieci i młodzieży (m.in. Mała Akademia Architektury, Kronika idei dla dzieci, Sztuki policzalne). Współinicjator powstania Zespołu doradczego ds. Polityki Rowerowej przy UM w Katowicach, katowicki koordynator Śląskiej Inicjatywy Rowerowej. Wyznawca urbanistycznego hedonizmu: jeśli chcesz żyć w pięknym i przyjaznym mieście - zacznij je zmieniać sam. Dla siebie.

Kierowcy pewnie tego nie potwierdzą, bo przecież codziennie stoją w korkach, a jak już dojadą do celu to i tak nie mają gdzie zaparkować. Jednak trzeba przyznać władzom miasta, że robią wszystko, by te problemy rozwiązać: powstała autostrada, DTŚ, tunel pod rondem, miasto planuje parkingi wielopoziomowe w rejonie ulicy Dworcowej i Placu Chrobrego. Niestety, parkingów wciąż brakuje, a wolnych działek w centrum nie przybywa.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Miasto czasem wycina drzewa, by powstało więcej miejsc parkingowych, jak np. na ulicy Barbary. O tym, że miasto nasyciło się już samochodami i już więcej ich nie wchłonie, może świadczyć wyburzenie Pałacu Ślubów, na miejscu którego powstanie kilkadziesiąt nowych miejsc parkingowych. Ludzie stracili jedyny zielony skwer, bo kierowcy poza żwirowiskiem zajmują również chodniki.

Urząd nie zgodził się jedynie na otworzenie Rynku dla ruchu kołowego. Być może dlatego, że ciągle wszyscy mają nadzieję, że będzie to Rynek, a nie: „rozległe skrzyżowanie linii tramwajowych z widokiem na Spodek”.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Aleksander Krajewski(...) dzieci już nie bawią się przed domem tylko zawozi się je na plac zabaw. (...) nikt już nie spaceruje po mieście dla samej przyjemności chodzenia i podziwiania przestrzeni publicznej.

Pamiętam, jak mieszkając w centrum mogłem śmiało grać w piłkę na swojej ulicy i jeździć na rowerze – z rzadka przejeżdżał jakiś samochód, a nawet jeśli to na tyle wolno, że nie stanowił zagrożenia. Dzisiaj rzadkim widokiem w tym miejscu jest dziecko.

Przeczytaj także: Czy Strefa Kultury będzie nową Aleją Armii Czerwonej?

Od tego czasu minęło dobrych parę lat, ale pewne rzeczy się nie zmieniły. Na przykład to, że w okolicy nie powstał ani jeden plac zabaw. Ani jedna ścieżka rowerowa nie przebiega w pobliżu. Brak tu również wybiegu dla psów, albo progów zwalniających, bo samochody jeżdżą coraz szybciej.

Za to kierowcy parkują nie tylko na chodnikach, wzdłuż ulicy. Samochód można w Katowicach zostawić na trawniku, na rogu skrzyżowania, na przejściu dla pieszych lub blokując czyiś wjazd do garażu. Straż miejska zajmuje się tym, gdy zostanie specjalnie wezwana, ale na to jakoś nikt nie ma czasu.

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi

Kim jest zatem pieszy w mieście? Kim jest w Katowicach osoba niepełnosprawna albo matka z wózkiem? Kim w Katowicach jest CZŁOWIEK?

Człowiek w Katowicach, żeby przejść przez ulicę, musi nacisnąć żółty przycisk na sygnalizatorze. Żeby dostać się na przystanek tramwajowy przy Rondzie Sztuki, musi dwukrotnie przejść się schodami. Gdy pod wiaduktem na Mikołowskiej ekipa budowlana zlikwidowała chodnik, straż miejska wlepiała mandaty wszystkim, którzy szli ulicą wzdłuż chodnika. Alternatywą było pięciokrotne przechodzenie przez jezdnie i za każdym razem naciskanie żółtego guzika. Aleja Korfantego, długości kilkuset metrów, posiada jedno przejście dla pieszych. Nawet na wyłączonym z ruchu odcinku Warszawskiej miasto postawiło żółte barierki, żeby pieszy, biegnący na tramwaj, przypadkiem nie przeszedł w niedozwolonym miejscu... Można by długo wymieniać.

Przeczytaj także: Przedsiębiorcy oburzeni. Chcą tańszych parkingów w centrum

Kobieta idąca w szpilkach boryka się ze szczelinami w kostce brukowej. Podobny problem mają rowerzyści i rolkarze, ale oni nie są generalnie gdziekolwiek mile widziani. Jadąc chodnikiem, łamią przepisy i zagrażają pieszym. Ale miasto z uporem projektuje i buduje ścieżki rowerowe jako wydzielony pas chodnika, a nie wydzielony pas jezdni. Taka ścieżka z czerwonej kostki brukowej jest doskonałym parkingiem – rowerzyści rzadko z nich korzystają, bo biegną „na około”, bo nie łączą niczego z niczym, bo asfaltowa nawierzchnia jest wygodniejsza, bo chodniki są wąskie, a piesi, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, wolą chodzić „po czerwonym”. Może „deptanie tego co czerwone” to taki element naszej sowieckiej mentalności? Tak jak jazda na gapę, bazgranie po murach i śmiecenie? Może zamiast się temu sprzeciwiać, powinienem to pielęgnować, wyrabiając w sobie poczucie patriotyzmu w sensie: „kocham ojczyznę pomimo”?

Rowerzysta zjeżdża zatem na ulicę. Oczywiście, dotyczy to tylko tych pełnoletnich rowerzystów, znających doskonale przepisy, posiadających światełka, odblaski, kamizelki i kaski (ciekawe, że specjalny uniform nie obowiązuje również pieszych?). Dzieci już z tej ulicy są wykluczone, a to 20% społeczeństwa Katowic! Na ulicy czyhają przecież liczne niebezpieczeństwa - a dokładnie - liczne rozpędzone samochody. A w nich mnóstwo ludzi, którym się spieszy. Bo stracili czas w korku, bo do pracy muszą dojeżdżać z domku na przedmieściach, bo po drodze muszą zawieźć dzieci do szkoły i je odebrać, zrobić zakupy, a potem to wszystko przywieźć do domu, bo na tym idyllicznym osiedlu akurat nie ma żadnego spożywczego, przedszkola, szkoły czy restauracji. A pieszy czy rowerzysta prawdopodobnie nie ma rodziny, domu, jest bezrobotny i najbliższy sklep ma na parterze. I właśnie dlatego nie należy mu się szacunek.

Przeczytaj także: Aleksander Krajewski: Im więcej ideologii tym bardziej szczerbate miasto

Chciałbym zatem zadać Wam pytanie: Czy Twoje miasto wygląda podobnie?

Jeśli tak, to wiedzcie, że demokracja w Waszych miastach nie istnieje. Każde schody, wysoki krawężnik, przycisk do włączania zielonego na przejściu dla pieszych, przejścia podziemne, za wąskie chodniki, kładki dla pieszych - to wszystko zostało zaprojektowane i zbudowane za Twoje pieniądze, żeby ktoś mógł jeździć autem po Twoim mieście. Zostało to zbudowane nie dla Twojego bezpieczeństwa, lecz dla komfortu kierowców. I dla szeroko pojętej płynności ruchu.

Przeczytaj także: "Katowice to miasto, w którym psy siedzą w oknach". Wolontariuszka z Ukrainy opisuje swoje wrażenia z pobytu

Z tego powodu dzieci już nie bawią się przed domem, tylko zawozi się je na plac zabaw. Z tego powodu nikt już nie spaceruje po mieście dla samej przyjemności chodzenia i podziwiania przestrzeni publicznej. Dlatego centra miast się wyludniają, a ich obrzeża obrastają w grodzone osiedla. Dlatego coraz rzadziej spotykasz się z rodziną, w mieście ze wszystkich ptaków pozostały tylko gołębie. Kupy na chodnikach pojawiają się głównie dlatego, że nie ma miejsc, gdzie moglibyśmy wyprowadzać swoich czworonożnych przyjaciół. W Warszawie na jednym tylko przejściu zginęło 70 pieszych, z czego 56 miało pierwszeństwo. Zgadnijcie, ile w tym samym miejscu zginęło kierowców samochodów? Ostatnio słyszałem głosy, by na katowickich Trzech Stawach wybudować więcej miejsc parkingowych, bo ludzie, którzy tam przyjeżdżają, zastawiają chodniki i ścieżki. Kuriozum! Brać rowery do bagażnika, żeby móc pojeździć w parku! Trzy Stawy to bodajże ostatni park miejski, zbudowany w Katowicach.

Zauważcie pewne fakty: miasto się „rozwija”, deweloperzy budują coraz to nowsze osiedla. Ale populacja Katowic w ciągu 20 lat zmalała o 60 tysięcy ludzi! Czy w tym czasie powstał w Twojej okolicy jakikolwiek park? Czy możesz bezpiecznie dojechać rowerem do pracy? Kiedy ostatnio spacerowałeś po mieście?

Przeczytaj także: Rowerowa przejażdżka zawiozła petycje do urzędu

Czy dalej uważasz, że Twoje miasto się rozwija?