facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Katowice wcale nie umierają. To miasto się nie rozwija, ono tylko zwiększa swoją powierzchnię

Katowice wcale nie umierają. To miasto się nie rozwija, ono tylko zwiększa swoją powierzchnię

Do tego wpisu skłoniły mnie dwie publiczne wypowiedzi z ostatnich tygodni. A także jeden szczególnie głupi pomysł.

Aleksander Krajewski

Aleksander Krajewski

Architekt (WA Politechniki Śląskiej), nauczyciel rysunku architektonicznego, współtwórca fundacji Napraw Sobie Miasto. Autor artykułów dla: naszaprzestrzen.pl, archisilesia.pl, Archivolta. Prowadzący warsztaty dla dzieci i młodzieży (m.in. Mała Akademia Architektury, Kronika idei dla dzieci, Sztuki policzalne). Współinicjator powstania Zespołu doradczego ds. Polityki Rowerowej przy UM w Katowicach, katowicki koordynator Śląskiej Inicjatywy Rowerowej. Wyznawca urbanistycznego hedonizmu: jeśli chcesz żyć w pięknym i przyjaznym mieście - zacznij je zmieniać sam. Dla siebie.

Chodzi o wypowiedź „fantomas'a”, który, jak to już bywa coraz częściej, nie podpisuje Mnie, jako architekta, nic nie raduje tak jak ulica pełna ludzisię pod swoimi słowami własnym nazwiskiem. Swoją drogą to smutne, że potrafimy opluwać, krytykować i narzekać na internetowych forach, ale jak trzeba to zrobić publicznie to brakuje nam odwagi. Może wynika to z tego, że dzisiaj ludziom i mediom bardziej sexy wydają się opinie niż wiedza?

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Opinia ta dotyczyła „grupy trzymającej władzę” na Mariackiej w Katowicach. Otóż wg autora do grupy tej należą: przedstawiciele lokalnych mediów, władze miasta z prezydentem i opozycją zarazem, biuro Miasta Ogrodów ze wszystkimi pracownikami, właściciele lokali i ich klienci, organizatorzy wielkich festiwali i ich uczestnicy. Ci wszyscy „trzymający władzę” i narzucający swój styl życia innym stanowią zatem chyba kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Mnie, jako architekta, nic nie raduje tak jak ulica pełna ludzi. Nic mnie tak nie cieszy jak mieszkańcy korzystający z miasta. Co więcej, jeśli „grupę trzymającą władzę” w mieście ma stanowić kilkadziesiąt tysięcy zwykłych jego mieszkańców to znaczy, że miasto stało się naprawdę fajne, bo są miasta, w których pełnię władzy dzierżą w rękach urzędnicy i prezydenci. I tam ulice są puste.

GALERIA Jak górnik strzałowy spotkał Dalajlamę, Marek doszedł na koniec świata a Mateusz otarł się o śmierć. Podróżnicy ze Śląska

Druga opinia była jak grom z jasnego nieba – Katowice umierają! Miasto toczy rak! Cóż, autor chyba nie pamięta Katowic sprzed 5 czy 10 lat. Problem pustostanów jest i będzie w Katowicach tak długo jak będziemy pozwalać na zabudowywanie „atrakcyjnych terenów” poza miastem. To co pozornie nazywamy rozwojem miasta (wybudowane kilometry dróg i metry kwadratowe zamkniętych osiedli „bliżej natury”), jest zarazem przyczyną tego co autor nazywa „chorobą”.

Połowa alei Korfantego od Rynku do Ronda to pustostany. Teraz jest ich coraz mniej, bo są konsekwentnie rozbierane i to chyba jedyne co miasto zrobiło w tej sprawie.
Został zburzony dworzec PKP, by odrodzić się jako centrum handlowe z kasami PKP. Niedługo zostanie rozebrana hala targowa, również pod centrum handlowe. Jednocześnie budujemy sobie nową halę targową, jednak już poza centrum – tak, żeby ludzie przypadkiem nie chodzili tam pieszo. Stawiamy sobie centra handlowe choć w samym centrum miasta są (były) D.H. Junior i D.H. Centrum, które mogłyby pełnić taką funkcję.

Przeczytaj także: Czy Strefa Kultury będzie nową Aleją Armii Czerwonej?

Jednak te budynki to pustostany, które prawdopodobnie wyburzymy. Dokładnie tak jak wyburzyliśmy Pałac Ślubów. Budynek, który był stworzony do tej funkcji zburzyliśmy, by przenieść go do budynku, który od zawsze był budynkiem mieszkalnym. I to zdziwienie, gdy na dachu zabytku sterczą agregaty, rury i klimatyzatory. Cóż – to jest cena zmiany funkcji domu Goldsteinów na oddział Urzędu.

Wyburzamy te budynki, bo ktoś nam obiecał, że w ich miejscu powstaną drapacze chmur. Chciałbym tutaj nadmienić, że przy Alei Korfantego stoi jeden drapacz chmur. Również jest pustostanem i również prawdopodobnie zostanie wyburzony.
Może zamiast burzyć i wymyślać co postawić w danym miejscu powinniśmy się zastanowić jak wykorzystać to co już mamy? Może wyjdzie taniej?

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi

Wracając z dygresji do tematu – Katowice nie zaczęły umierać rok czy dwa lata temu. One umierają od 30 lat. Ubyło w tym czasie 80 tysięcy mieszańców. I nie jest to groźne samo w sobie, są miasta, które przetrwały gorsze kataklizmy. Groźne jest pomijanie tematu.
W końcu dużo łatwiej jest wybudować nowy parking na pustej działce niż zmierzyć się z problemem suburbanizacji.

Ciągle jednak mówimy, że Katowice się rozwijają. Owszem – powstają drogi, powstają Problem pustostanów jest i będzie w Katowicach tak długo jak będziemy pozwalać na zabudowywanie „atrakcyjnych terenów” poza miastem
piękne budynki i wielkie osiedla. Jednak im więcej osiedli na przedmieściach tym mniej ludzi w centrum. I tym dłuższe korki.

Przeczytaj także: Kim jest pieszy w Katowicach?

Katowice się nie rozwijają. Katowice zwiększają swoją powierzchnię. To jest różnica.
Są miasta, które stały się tak rozległe, że ludzie zaczęli budować w górę – żeby już więcej powierzchni nie marnować. To jest logiczne.

Katowice się ciągle rozlewają a jednak wszyscy marzą o nowych drapaczach chmur. Nieruchomości w Katowicach są jednymi z najtańszych w Polsce, a mimo to stoją puste. Na każdym kroku działamy wbrew logice. Miasto burzy budynki, żeby zachęcić inwestorów do budowy wieżowców.

Przeczytaj także: Aleksander Krajewski: Im więcej ideologii tym bardziej szczerbate miasto

Gdybyście mieli 100 milionów złotych do dyspozycji. Gdybyście mieli zbudować za nie wieżowiec, to jaką działkę byście wybrali: taką, na której nie ma nic, i wokół której nie ma nic? Gdzie nikt nie chodzi a każdy chodnik zastawiony jest samochodami? A może wybralibyście miejsce tętniące życiem, w otoczeniu innych tętniących życiem budynków, gdzie mieszkają tysiące potencjalnych klientów waszego wieżowca, gdzie każdy metr wybudowanej powierzchni handlowej zwraca się z nadwyżką?

Nic tak nie zachęca do budowy obiektów usługowych jak miliony potencjalnych klientów.
Nic tak nie zniechęca do inwestycji jak pustostany, kupy na dziurawych chodnikach i zastawione samochodami skwery. A jednak wciąż wierzymy, że jest na odwrót.

Przeczytaj także: Kto i za ile przebuduje rynek w Katowicach? Polacy do spółki z Hiszpanami czy Meksykanie?

Trzecia opinia zaskoczyła mnie niezmiernie. Otóż pewien znany polityk, razem ze swoim znajomym „z pracy”, wpadli na pomysł, by wybudować tunel pod rezerwatem, po to, by odkorkować Katowice.
Po pierwsze – uważam, że Katowice nie są zakorkowane. Kto był w Warszawie ten wie.
Po drugie – każdy problem może mieć kilka przyczyn. Przyczyną korków może być: zbyt duża liczba samochodów, niesprawna komunikacja miejska, źle zorganizowane skrzyżowania, zła jakość dróg, utrudnienia takie jak pogoda, klimat, dziury, wypadki, zwężenia, remonty itp.
Po trzecie – każdy problem może mieć kilka rozwiązań. Tak więc można pozbyć się korków poprzez ograniczenie ilości samochodów wjeżdżających do miasta, upłynnienie ruchu na skrzyżowaniach, usprawnienie komunikacji miejskiej, rozbudowę sieci tras rowerowych, budowę obwodnic, zniechęcanie kierowców do wjazdu poprzez opłaty parkingowe, ograniczenie ilości miejsc parkingowych, czy ograniczenie dozwolonej prędkości. Wiele z tych rozwiązań wiele nie kosztuje, niektóre mogłyby nawet zwiększyć dochody miasta i bezpieczeństwo na ulicach. Tak robi się w miastach, w których buduje się architekturę a nie parkingi. Tam pewnie opłacałoby się postawić drapacz chmur. Nie widziałem parkingów wielopoziomowych pod Watykanem. Nie widziałem też żwirowych parkingów przy Champs-Elysees w Paryżu. Ale oczywiście można też myśleć w sposób liniowy: Są korki, bo ulice są za wąskie i jest ich za mało. Zbudujmy zatem nową drogę. Nowa droga przebiega przez chroniony teren zielony? Zbudujmy jeszcze droższą drogę pod ziemią. W skrócie – wpuśćmy jak najwięcej samochodów do centrum i wydajmy na to jak najwięcej pieniędzy. (Kilometry dróg przekładają się na wysokości słupków wyborczych, a publicznej kasy i tak nikt nie liczy).

I co dalej? Zburzymy kilka budynków, żeby samochody miały gdzie zaparkować? Zbudujemy kolejne parkingi wielopoziomowe? To zamknięty krąg.

Przeczytaj także: Co jest dobre w Katowicach?

Wyburzenie Pałacu Ślubów kosztowało prawie 300 tysięcy złotych. Tyle kosztuje kilometr nowej drogi dwupasmowej. Przebudowa Pałacu Goldsteinów pod Pałac Ślubów kosztowała ponad 17 milionów złotych. Jedno miejsce postojowe na powstałym w ten sposób żwirowisku kosztowało nas około 90 tysięcy złotych. Budowa nowego parkingu wielopoziomowego w Strefie Kultury kosztować będzie podobno prawie 200 milionów złotych. Znów wychodzi około 100 tysięcy złotych za jedno miejsce postojowe. A miasto budować przecież będzie dwa inne parkingi podziemne.

Ktoś powie – przecież samochody muszą gdzieś stać! Przyjadą hordy na koncert do Spodka, tysiąc biznesmenów na kongres w MCK i do tego 2 tysiące melomanów do NOSPR'u. Jak nie będzie parkingów zastawią nasze podwórka i ulice! Miasto zostanie sparaliżowane!
Na Placu Św. Piotra bywają tysiące ludzi. Niebawem będziemy mogli obejrzeć to w TV. Nie widziałem parkingów wielopoziomowych pod Watykanem. Nie widziałem też żwirowych parkingów przy Champs-Elysees w Paryżu. Na Manhattanie nie brakuje chętnych do budowy wieżowców. Co najwyżej brakuje wolnych działek. Amsterdam jest pięknym miastem a wieżowców tam nie ma. Florencja jest pięknym miastem ale od początku renesansu nikt nie odważył się zbudować czegoś wyższego niż kopuła Santa Maria del Fiore – dlatego jest ona na każdej pocztówce. To są miasta. Tam jest architektura. Tam chciałoby się mieszkać. Co można zrobić, żeby w Katowicach chciało się mieszkać?

Przeczytaj także: Katowiczanie są okradani z prawdy i przestrzeni

Zapytajcie swoich urzędników ile pieniędzy w tym roku przeznaczą na remont szkoły lub przedszkola w Waszej okolicy. Ile pieniędzy pójdzie na budowę jakiegoś krytego basenu, albo ścieżki zdrowia w Parku. Spytajcie się czy miasto wyremontuje Wam podwórko, wybuduje aulę przy Waszym domu kultury, a może wykupi i wyremontuje jakiś zabytkowy budynek? Skatepark? Plac zabaw? Monitoring, żeby było bezpieczniej? A może tanie mieszkania dla studentów w centrum?

Prawdopodobnie dowiecie się, że Wasze pomysły są świetne ale niestety w budżecie miasta nie ma pieniędzy na tak poważne inwestycje, bo powstaje Strefa Kultury i wobec tego miasto ma zobowiązania finansowe. Dowiecie się wtedy, że sami się na to złożyliście.

GALERIA Tutaj mogło się bawić tylko odpowiednie towarzystwo. Historia kultowej kawiarni z ulicy Warszawskiej.

Poniekąd każdy z Was dokłada się do tych pustostanów. Każdy z Was utrzymuje tych, którzy demolują wyremontowane kamienice. Wy finansujecie budowę tych parkingów i dróg. Wy płacicie pensje tych, którzy chcą budować kolejne. Jeśli uważasz zatem, że miasto umiera, że toczy je choroba i jednocześnie nie zrobiłeś nic, żeby było inaczej – sam jesteś temu winny. Jeśli twierdzisz, że miasto umiera i mówisz to akurat w momencie, w którym zaczęło ożywać, w dodatku opluwając tych, którzy się do tego przyczyniają – tylko się ośmieszasz. Zamiast powtarzać jak mantrę, że są korki – zacznij domagać się zieleni, parków, nowych autobusów i tras rowerowych. Zamiast opowiadać o pustostanach walcz o galerie sztuki, restauracje, kawiarnie i ogródki piwne, które mogłyby powstać w tych opuszczonych lokalach. Zamiast narzekać na meneli – zauważ, że od czasów Gwiazd i Superjednostki w centrum miasta nie powstał właściwie ani jeden nowy budynek mieszkalny. To nie jest tak, że coraz więcej meneli mieszka w śródmieściu. Po prostu Ci, którzy mieszkali tam wcześniej się wyprowadzili albo umarli.
Zacznijmy budować w centrum. Przestańmy budować w parkach.
Przestańmy wyburzać – zacznijmy rewitalizować.
Zacznijmy budować domy dla ludzi - nie dla samochodów.
Zacznijmy budować oszczędnie i odpowiedzialnie, bo Strefa Kultury sama się nie nakarmi.