facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Dziadek z Wehrmachtu nie był zdrajcą Polski. To prosty fakt historyczny

Dziadek z Wehrmachtu nie był zdrajcą Polski. To prosty fakt historyczny

Według PiS Donald Tusk przez dziadka z Wehrmachtu nie mógł zostać prezydentem Polski. Dla wielu rodzin na Śląsku czy Kaszubach to absurd. Kim są dziadkowie z Wehrmachtu?

Jacek Tomaszewski @ 06.12.2012

Dla "prawdziwych" patriotów, z prawej strony sceny politycznej, dziadek z Wehrmachtu to słowo-wytrych. Nie ma większej obelgi. Jeśli ktoś miał dziadka w Wehrmachcie, ten nie jest godzien nazywać się Polakiem. I nie odnosi się to tylko do premiera Donalda Tuska. Walkę z tym krzywdzącym wiele rodzin stereotypem, może wspomóc projekt realizowany przez młodych historyków ze Stowarzyszenia Genius Loci z Rudy Śląskiej. Nosi przewrotny tytuł: "Dziadek z Wehrmachtu". Nagrywają wywiady z były żołnierzami Wehrmachtu. - Chcemy udokumentować wspomnienia tych osób, póki jeszcze jest to możliwe. Ich historie są wystarczająco złożone, by nie poddawać się łatwo jednoznacznym sądom a priori - mówi Marcin Jarząbek, koordynator projektu.

REKLAMA Bezpieczne pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach!

Rodzinne tragedie sąsiadów


- Zainspirowała nas historia pewnej kochłowiczanki, która szukała śladów swojego wujka, który jako młody chłopak, po paru miesiącach od wcielenia do Wehrmachtu, zginął na froncie wschodnim. Nie zdążył nawet zrobić sobie zdjęcia w mundurze - mówi Marcin Jarząbek.

Zaczynała nie znając nawet jednostki wojskowej wujka, a po kilkunastu miesiącach poszukiwań udało się jej nie tylko odnaleźć miejsce śmierci i prawdopodobne miejsce pochówku wujka, ale nawet osobiście tam pojechać. - W tym wszystkim pomagała jej Magda Lapshin, która nas w Genius Loci zapaliła do poważnego zajęcia się tym tematem - opowiada Marcin.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Nie wszyscy chętnie siadają przed mikrofonem i mówią o tamtych trudnych czasach. Bo to były trudne czasy. Mieli wtedy 16 - 20 lat i tracili całą młodośćNie wszyscy chętnie siadają przed mikrofonem i mówią o tamtych trudnych czasach. Bo to były trudne czasy. Mieli wtedy 16 - 20 lat i tracili całą młodość. - Niektórzy nie chcą, nie lubią, boją się mówić o sobie i swoim życiu - mówi Jarząbek. - Paradoksalnie, jednak udało nam się znaleźć więcej rozmówców niż początkowo planowaliśmy. Bardzo pomogło nam w tym pewnie wsparcie osób lub instytucji wprowadzających, do których nasi rozmówcy mieli zaufanie - dodaje.

Czego najczęściej obawiają się rozmówcy? - Mam wrażenie, że ich główną obawą jest to, że to my - prowadzący rozmowę - nie będziemy mieć pytań lub zadamy za trudne pytania. Na szczęście te obawy rzadko się akurat sprawdzają - mówi Marcin. Do tej pory udało się przeprowadzić wywiady z 30 osobami. Siedmiu z nich pochodzi z Pomorza, reszta to Ślązacy. Zarówno ze Śląska Cieszyńskiego oraz z dawnego polskiego i niemieckiego Śląska. - Mamy więc różne narracje śląskich oraz narracje pomorskie i kaszubskie. Brak nam wciąż kogoś z dawnych Prus Wschodnich - nie ustajemy jednak w poszukiwaniach - mówi Marcin.

Przeczytaj także: "Mieszkają skur*** na naszej POLSKIEJ ZIEMI". Po programie Pospieszalskiego Śląsk jest dalej niż bliżej Polski

Żaden z nich nie był ochotnikiem


Mówienie, że do Werchmachtu wcielano siłą to fałszowanie historii. - Wcielano taką samą "siłą" jak do polskiej armii. Pobór był przymusowy i tyle. Ochotnicy stanowili mniejszość i tu i tam - mówi Jerzy Gorzelik.

Również rozmówcy Marcina nie czują się zdrajcami, ani nawet nie próbują się tłumaczyć. - Ta kwestia często pozostaje w sferze domyślnego porozumienia między rozmawiającymi, wynikającego z prostych faktów historycznych: na tych terenach służba w niemieckim wojsku była obligatoryjna - mówi Marcin. - Żaden z nich nie był ochotnikiem. Nawet dla tych którzy jasno czuli się (i czują się) Polakami była to sytuacja bez wyjścia: los, któremu nie mogli się sprzeciwiać - mówi Marcin. - Pod tym względem opowieści osób o bardziej zróżnicowanych tożsamościach niewiele się różnią - dodaje.

Przeczytaj także: Daisy von Pless – śląska Sisi

Wielu z nich ma głęboko humanistyczne i pacyfistyczne podejście zarówno do swoich wspomnień jak i do drugiego człowieka. - Dla wielu z nich, wcielonych do wojska jako nastolatkowie wojna była strasznym, straconym czasem - mówi Marcin.

Perspektywa żołnierza nie-bohatera


Wywiady przeprowadzane przez stowarzyszenie to wywiady biograficzne. - Dowiadujemy się historii życia każdej osoby. Można się naprawdę wiele dowiedzieć - mówi Marcin. Historia mówiona daje specyficzne spojrzenie na sprawę. - Nie znajdziemy tu tego, co będzie w dokumentach, pokazuje te wymiary życia, których próżno szukać w archiwaliach - mówi Marcin.

Przeczytaj także: Co dalej z Domem Powstańca? Piotr Spyra: lepiej zrujnować niż sprzedać

Każda prawie biografia jest nietuzinkowa i warta opisania. - Dużo dowiadujemy się o dzieciństwie przedwojennym, o warunkach życia, o relacjach międzyludzkich itp. - opowiada Marcin. - Perspektywa "zwykłego żołnierza" i to żołnierza nie-bohatera to najlepszy sposób na zobaczenie innego (nie-heroicznego) oblicza wojny: brudu, zimna, wszy, codziennego znoju i nudy, tęsknoty za domem, żołnierskiej codzienności - dodaje.
Jak mówi Marcin, dla nas - robiących te wywiady - rozmowy z byłymi żołnierzami to paradoksalnie najlepsza szczepionka przeciwko jakiemukolwiek zauroczeniu wojną.

Dziadek z Wehrmachtu poszukiwany


Naszym celem nie jest tworzenie białej czy czarnej legendy dawnych żołnierzy. Chcemy po prostu utrwalić doświadczenie historyczne pokolenia naszych dziadków i spróbować je zrozumieć, aby móc z empatią przekazać nieproste historie takimi, jakimi są one dla nas, którzy maj szczęście żyć w zupełnie innej Europie niż ta, w której dorastali nasi dziadkowie - piszą na stronie projektu członkowie stowarzyszenie.

Przeczytaj także: Nie żyje Michał Smolorz. Śląsk stracił wielkiego człowieka

I apelują, jeśli miałeś dziadka w Wehrmachcie, znasz osobę która w armii niemieckiej służyła, skontaktuj się z nimi. Wszystkie dane znajdziesz na stronie Stowarzyszenia Genius Loci

Zdjęcia wykorzystane w materiale pochodzą z Das Bundesarchive, licencja CC-BY-SA.

Przeczytaj także: Ziemkiewicz o RAŚ: Separatyści i hakenkrojce