facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Wolontariuszka z Ukrainy: Czy zmarnowałam czas w Katowicach?

Wolontariuszka z Ukrainy: Czy zmarnowałam czas w Katowicach?

Tetiana Grytsaieva opowiada o swoich doświadczeniach zdobytych podczas pobytu w Katowicach.

Bona Fides

Bona Fides

Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy BONA FIDES jest niezależną, niedochodową i niezaangażowaną politycznie organizacją pozarządową. Celem naszej działalności jest rozwój społeczeństwa obywatelskiego i podnoszenie jakości życia publicznego w Polsce.

Jestem wolontariuszką z Ukrainy w Stowarzyszeniu Bona Fides i dzisiaj właśnie przypada ostatni dzień mojego ośmiomiesięcznego pobytu tutaj. To dobry czas na przyjrzenie się mojej działalności i zrobieniu podsumowania. Czy zmarnowałam czas w Katowicach? Czy zdobyłam cenne doświadczenie? Czy dobrze mi się żyło w Katowicach?

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Moje zadania były bardzo zróżnicowane


Jednym z moich największych osiągnięć jest rozwój umiejętności językowych. Kiedy przyjechałam do Polski, w Waszym języku potrafiłam powiedzieć tylko „dzień dobry” i „dziękuję”, a przecież musiałam jakoś komunikować się z ludźmi! Źle wspominam m.in. wizytę w Muzeum Historii Katowic, gdzie okazało się, że mimo wcześniejszych ustaleń, nikt na nas nie czeka, nikt nie wie kim jesteśmy i po co przyszłyśmyByłam więc zmuszona cały czas używać angielskiego, który udoskonaliłam przez to bardziej, niż podczas całego okresu studiów. Już po 2 miesiącach zaczęłam trochę rozumieć po polsku, po 4 umiałam już powiedzieć niektóre rzeczy, a po 6 zaczęłam mówić. Tak więc udało mi się nie tylko poprawić mój angielski, ale także nauczyć nowego języka. Swoją drogą angielski jest śmiesznym zagadnieniem w Katowicach. Tylko dlatego, ze jestem z zagranicy, ludzie są przekonani, że mówię po angielsku lepiej od nich. Nie ma dla nich znaczenia, że nie jestem z kraju anglojęzycznego i że nasz system nauczania angielskiego jest na takim samym poziomie, jak tutaj.

W ramach swojej pracy przeprowadziłam monitoring miejsc turystycznych oraz Informacji Turystycznych. Na początku bardzo bałam się pójść np. do szanowanego, starszego pana, który jest dyrektorem Kopalni Srebra od 15 lat, żeby powiedzieć mu co robi źle i jak może to naprawić. Czasem trudno było też zorganizować tego typu spotkanie. Źle wspominam m.in. wizytę w Muzeum Historii Katowic, gdzie okazało się, że mimo wcześniejszych ustaleń, nikt na nas nie czeka, nikt nie wie kim jesteśmy i po co przyszłyśmy.

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Udało mi się także przeprowadzić ok. 10 wykładów w szkołach i na uniwersytetach o Wolontariacie Europejskim. Najpierw zaprosiła nas uczennica jednej ze szkół. Musiałam mówić przez 45 minut! I to przez ponad 30 osobami, które były zaledwie o 5 lat młodsze ode mnie. Podczas moich studiów na Ukrainie, także przeprowadzałam prezentacje, ale to w Polsce po raz pierwszy musiałam mówić do ludzi, którzy nie musieli mnie słuchać i mogli w każdej chwili wyjść. To było bardzo stresujące. Po 3 prezentacjach mój głos przestał być nerwowy, a po 6 zaczęłam wprowadzać elementy interakcji z publicznością.

Bardzo bałam się także wejścia w rolę nauczyciela. Zaraz po rozpoczęciu mojej pracy w Bona Fides, jedna z moich koleżanek z zespołu zaproponowała mi prowadzenie zajęć z języka angielskiego dla seniorów. Ja? Uczyć angielskiego? Przecież nie znam tego języka aż tak dobrze! Odmówiłam. Jednak po dwóch miesiącach Dagmara powtórzyła swoją propozycję, a ja zdecydowałam się spróbować. Czemu nie? To jest tak naprawdę największy plus bycia wolontariuszem: możesz próbować wykonywać różne typy zadań, przy wsparciu organizacji. Nikt nie oczekuje, że wszystkie wykonasz Tylko dlatego, ze jestem z zagranicy, ludzie są przekonani, że mówię po angielsku lepiej od nich. Nie ma dla nich znaczenia, że nie jestem z kraju anglojęzycznego i że nasz system nauczania angielskiego jest na takim samym poziomie, jak tutajidealnie. Możesz robić błędy i uczyć się na nich. Tak więc zaczęłam uczyć angielskiego. Szybko okazało się, że mój angielski na poziomie upper-intermediate był wystarczający do uczenia początkujących. Moi uczniowie, byli o 30-40 lat starsi ode mnie i nazywali mnie „swoim nauczycielem”. Niesamowite! Na końcu, rozdałam uczestnikom kursu certyfikaty – po raz pierwszy to nie ja otrzymałam zaświadczenie, tylko je podpisywałam.

Przeczytaj także: Jak zamieszkać w innym kraju i robić coś, co się lubi?

Przed moją przygodą z Wolontariatem Europejskim lubiłam uczestniczyć w warsztatach, festiwalach i treningach, teraz lubię je organizować. Żarty z tego, że wolontariuszom brakuje pieniędzy, pierwsze doświadczenie pracy w biurze, warsztaty z dziećmi o bożonarodzeniowych tradycjach na Ukrainie, wywiady w radiu, spotkania z innymi wolontariuszami z zagranicy, którzy też pracują w Polsce, krótkie rozmowy z rodziną na skypie, nauka jazdy na rowerze, korzystanie z prywatnego ubezpieczenia, podróże – to także element mojej wielkiej przygody z Wolontariatem Europejskim w Katowicach.

Tetiana Grytsaieva

Przeczytaj także: Turyści z zagranicy mają przyjechać do Muzeum Historii Katowic dopiero za cztery lata