facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Czy Strefa Kultury będzie nową Aleją Armii Czerwonej?

Czy Strefa Kultury będzie nową Aleją Armii Czerwonej?

Tak zwana „strefa Rondo-Rynek” i „dzielnica kultury” stały się w ostatnich latach obszarem największych przemian w mieście. Jeśli chodzi o strefę kultury to zmiany widoczne są gołym okiem. Jeśli zaś chodzi o strefę R-R większość zmian od lat pozostaje na papierze.

Aleksander Krajewski

Aleksander Krajewski

Architekt (WA Politechniki Śląskiej), nauczyciel rysunku architektonicznego, współtwórca fundacji Napraw Sobie Miasto. Autor artykułów dla: naszaprzestrzen.pl, archisilesia.pl, Archivolta. Prowadzący warsztaty dla dzieci i młodzieży (m.in. Mała Akademia Architektury, Kronika idei dla dzieci, Sztuki policzalne). Współinicjator powstania Zespołu doradczego ds. Polityki Rowerowej przy UM w Katowicach, katowicki koordynator Śląskiej Inicjatywy Rowerowej. Wyznawca urbanistycznego hedonizmu: jeśli chcesz żyć w pięknym i przyjaznym mieście - zacznij je zmieniać sam. Dla siebie.

Strefa Rondo-Rynek to chyba jedyny obszar w mieście, w którym budynków jest z roku na rok coraz mniej. Ustępują one miejsca samochodom. I nie zmieni tego przebudowa Rynku, bo zwycięski projekt przebudowy zakłada budowę tylko „megapergoli”, czyli betonowego zadaszenia na słupach, które ciężko nazwać budynkiem.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

Aleksander Krajewskiobecny Rynek stanie się wewnętrznym dziedzińcem magistratu. Wtedy możemy być pewni, że będzie tam ładnie

Działania urzędu na przestrzeni lat pokazują, że urzędnicy mają prosty pomysł na to miejsce. Jeśli jakiś obiekt nie należy do miasta – wtedy problem jakby nie istniał (0). Jeśli zaś obiekt należy do miasta to należy go jak najszybciej sprzedać (1), jeśli się nie uda należy go wyburzyć (2), a jeśli można w nim umieścić kolejny oddział urzędu – wyremontować (3).

GALERIA Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach [Galeria zdjęć]

Przypadek (0) to: DH Centrum, DH Junior, wieżowiec DOKP i Hotel Silesia. Miasto nie zamierza z nimi robić nic „bo to do nich nie należy” i zawsze winą można obarczyć właściciela.

Przypadek (1) to Plac Szewczyka, którego miasto pozbyło się, by umożliwić budowę centrum handlowego. Dzięki temu urząd pozbył się problemu i nie bierze żadnej odpowiedzialności za gigantyczną inwestycję w centrum miasta. Prezydent za to z przyjemnością wkopywał kamień węgielny pod budowę i pewnie z jeszcze większą radością będzie przecinał wstęgi na otwarciu. Działania polegają głównie na tym by przypadek (1) zamienić na przypadek (0).

Przeczytaj także: Kiedyś w Katowicach budowano parki. Dzisiaj buduje się parkingi

Przypadek (2) to Pałac Ślubów. Urząd Stanu Cywilnego przeniesiono z budynku, który został pod ten urząd zaprojektowany do budynku, który trzeba było kosztownie dostosować do tej funkcji. Samo wyburzenie kosztowało ponad 200 tysięcy złotych a w efekcie mamy żwirowy parking i perspektywę, że w 2013 roku urząd znajdzie w przetargu doradcę, który w przetargu znajdzie inwestora dla tej działki. Czy nie można było przeznaczyć tych pieniędzy na rewitalizację otoczenia Superjednostki? Pewnie pełnomocnik prezydenta miał inne zdanie.

Aleksander KrajewskiMuzeum Śląskie zostało symbolicznie schowane pod ziemię. Dzięki temu zwiedzający mają poczuć się trochę jak górnicy idący na szychtę.

Przeczytaj także: Katowiczanie są okradani z prawdy i przestrzeni

Przypadek (3) to oczywiście Dom Prasy. Jest to już trzeci budynek przy Rynku, w którym mieszczą się biura Urzędu Miasta. Urząd ponadto planuje budowę na płycie Rynku tzw. Miejskiego Obiektu Wielofunkcyjnego. W praktyce będzie to kolejny budynek Urzędu, różniący się od pozostałych tym, że na parterze będą sklepy i kawiarnie. Można powiedzieć, że obecny Rynek stanie się wtedy wewnętrznym dziedzińcem magistratu. Wtedy możemy być pewni, że będzie tam ładnie.

Dlaczego więc na terenie po kopalni Katowice praca wre a wielkie gmachy rosną w oka mgnieniu? Prawdopodobnie dlatego, że jest to teren po kopalni czyli taki, który wymaga rewitalizacji. W praktyce łatwiej więc można dostać na inwestycje w tym miejscu dofinansowanie albo kredyt. Druga korzyść jest taka, że nie ma tam prawie żadnych zabudowań a te, które są można łatwo przerobić na muzeum czy galerię.

Przeczytaj także: Kim jest pieszy w Katowicach?

Wydawałoby się, że powstanie tutaj nowa dzielnica – pomnik naszych czasów ukazujący nowatorską myśl władz i architektów. Czy na pewno?

Gmachy NOSPR, Muzeum Śląskiego i Międzynarodowego Centrum Kongresowego na pewno będą robiły wrażenie. Każdy z nich będzie w pewnym sensie ikoną i pod pewnym względem będzie nowoczesny. Niestety każdy z nowo powstających budynków ma też swoje wady. Wady, które w moim przekonaniu sprawiają, że nie są one nowoczesne. Chciałbym skupić się właśnie na nich, żebyśmy nie popadli w samozachwyt.

GALERIA Dworzec nie wpisał się w żaden nowoczesny trend w architekturze

Aleksander Krajewskiidea łagodnego zielonego wzgórza, na którym katowiczanie będą mogli spożywać lunch i patrzeć z góry na miasto trochę się zepsuła. Nachylenie stoku okazało się za duże więc teraz na dach prowadzić będą gigantyczne schody stanowiące dla rowerzystów, niepełnosprawnych czy wózków dziecięcych barierę nie do pokonania

Muzeum Śląskie zostało symbolicznie schowane pod ziemię. Dzięki temu zwiedzający mają poczuć się trochę jak górnicy idący na szychtę. Dzięki temu budynki na powierzchni nie będą zasłaniać zabytkowych budynków kopalni. Niestety budynek pod ziemią ma jedną sporą wadę – nie ma okien więc nie ma też światła dziennego. Kilka świetlików z pewnością nie zapewni użytkownikom Muzeum słoneczka w takim stopniu, by nie było potrzebne oświetlenie sztuczne. I to przez cały dzień. Muzeum Śląskie musi wziąć zatem pod uwagę, że teraz dużą część swojego budżetu będzie przeznaczać na prąd. Jednak najbardziej mi żal Pań pilnujących ekspozycji. One co dzień rano będą się czuły jak górnik idący na szychtę.

Przeczytaj także: Aleksander Krajewski: Im więcej ideologii tym bardziej szczerbate miasto

MCK to również ikona. Gigantyczna budowla stanie obok Spodka i uzupełni jego funkcje. Dzięki temu w Katowicach będzie można organizować naprawdę duże imprezy, koncerty, kongresy i konferencje. Szkoda tylko, że przy każdej takiej imprezie DTŚ będzie się korkować. Ale mieszkańcy Katowic i do tego się przyzwyczają.

#Tak będzie wyglądać teren wokół Nowego Muzeum Śląskiego

GALERIA Tutaj mogło się bawić tylko odpowiednie towarzystwo. Historia kultowej kawiarni z ulicy Warszawskiej.

Dach MCK pokrywać będzie trawa. Będzie się można na niego dostać poprzez specjalne zagłębienie w bryle budynku. Niestety idea łagodnego zielonego wzgórza, na którym katowiczanie będą mogli spożywać lunch i patrzeć z góry na miasto trochę się zepsuła. Nachylenie stoku okazało się za duże więc teraz na dach prowadzić będą gigantyczne schody stanowiące dla rowerzystów, niepełnosprawnych czy wózków dziecięcych barierę nie do pokonania. No chyba, że komuś będzie się chciało wchodzić równie gigantyczną pochylnią. Ale kto wie – może to będą nasze Schody Hiszpańskie? Może to właśnie one staną się największą atrakcją betonowego placu przed Spodkiem?

NOSPR to jeszcze inna historia. Budynek o podstawie wielkości boiska piłkarskiego będzie posiadał 2 główne wejścia: od wschodu i od zachodu. Pozostałe dwie, dłuższe elewacje będą dla zwykłych ludzi zamknięte. Budynek będzie zatem wytwarzał wokół siebie mniej więcej tyle życia co Urząd Wojewódzki. Na szczęście otaczać go będzie ogród z muszlą koncertową. W bogucickim parku kilkaset metrów dalej taka muszla stoi od dawna a urząd zamierza ją wyburzyć.

Przeczytaj także: Kto i za ile przebuduje rynek w Katowicach? Polacy do spółki z Hiszpanami czy Meksykanie?

Aleksander KrajewskiNowe gmachy będą piękne i reprezentacyjne jednak przestrzeń między nimi będzie pusta dokładnie tak samo jak okolice Superjednostki

Miasto zrezygnowało za to z budowy linii tramwajowej w dzielnicy kultury więc, by się odchamić w niedzielne popołudnie pozostaje nam chodzić piechotą albo dojechać samochodem. O tym miasto nie zapomniało. Oprócz trzech wielkich gmachów stanie tam czwarty – parking wielopoziomowy. Po jego budowie zostanie tam niewiele miejsca na budowę Opery, która tymczasowo ma siedzibę w Bytomiu. I ta tymczasowość jest dobra. Może niekoniecznie dla Katowic ale znikający w oczach Bytom raczej na niej nie traci. I tutaj powinniśmy zastanowić się czy rozproszenie funkcji kulturalnych po miastach aglomeracji jest złe? I w czym lepsze jest nagromadzenie tych funkcji w jednym mieście, w jednym tylko kwartale zabudowy? Spróbujcie sami odpowiedzieć sobie na to pytanie.

GALERIA "Fallaces sunt rerum species". Katowicki dworzec okiem użytkownika

#Na dachu MCK katowiczanie mieli spożywać lunch i patrzeć z góry na miasto. Idea trochę się zepsuła


Wracając jednak do tematu - parking zamiast Opery to niezbyt fortunne rozwiązanie, bo miasto powinno wspierać zrównoważony transport – komunikację miejską i rowerową. Powinno wspierać kulturę, edukację, sport czy chociaż spacery. Ale raczej nie powinno wspierać jazdy samochodem, bo poza wygodą kierowcy posiada ona niemal same wady dla miasta i jego mieszkańców.

Przeczytaj także: Co jest dobre w Katowicach?

Parking wielopoziomowy posiada jednak zalety, których nie będą miały pozostałe gmachy: sklepy i usługi w parterze. Założę się, że to wokół parkingu będzie tętniło życie, bo powiedzcie szczerze - jak często będziecie uczestniczyć w tamtejszych konferencjach albo zwiedzać muzeum? Jestem przekonany, że dużo częściej chodzicie do fryzjera, spożywczego albo do warzywniaka. A to zaoferuje Wam tylko parking wielopoziomowy! Możecie natomiast zapomnieć o malowniczych wąskich uliczkach, kameralnych skwerach czy placykach, które znamy z wakacji we Włoszech, Francji czy Hiszpanii. Dzielnica ta bardziej będzie przypominać paryską La Defence sprzed kilkunastu lat. Nowe gmachy będą piękne i reprezentacyjne jednak przestrzeń między nimi będzie pusta dokładnie tak samo jak okolice Superjednostki. I tak jak strefę R-R ratuje gęsta poniemiecka zabudowa okolicznych ulic, tak strefę K ratować będą poniemieckie zabudowania po kopalni. Po wizycie w tym miejscu nie zapamiętacie nęcących zapachów z kawiarni i restauracji, nie usłyszycie śmiechu bawiących się dzieci, nie spotkacie tam przypadkiem znajomego, który postanowił wybrać się na spacer.

Przede wszystkim zapamiętacie wiatr.

Dzisiaj świat buduje ekologicznie, oszczędnie i prospołecznie. A nasza dzielnica kultury jest raczej kontynuacją modernistycznej myśli urbanistycznej PRL, kiedy każdy budynek miał tylko jedną funkcję, każdy był pomnikiem swojego autora. Czy „strefa kultury” w takim kontekście nie jest dokładnie tym samym co strefa Rondo-Rynek? Czy „oś kultury” nie będzie nową „Aleją Armii Czerwonej”?

Oby nie.