facebook

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Box Canyon - muzyczna pułapka rodem ze Stanów, Anglii i Polski a powstała na Śląsku

Box Canyon - muzyczna pułapka rodem ze Stanów, Anglii i Polski a powstała na Śląsku

Box Canyon to marzenie czterech muzyków, pochodzących z trzech rożnych krajów, którzy spotkali się w Polsce.

Katarzyna Jonkowska @ 31.01.2013

Kiedy wpiszemy w wyszukiwarkę 'box canyon' dowiemy się, że to mały wąwóz otoczony z trzech stron stromymi, skalnymi ścianami. Kiedy zostaniemy w nim uwięzieni, niełatwo się z niego wydostać. Taka właśnie jest i będzie muzyka nowo powstałego zespołu, który swoją nazwę zaczerpną właśnie od owej formacji skalnej. Box Canyon, którą tworzy czterech muzyków, z trzech różnych krajów, to zespół, który zaczyna tworzyć swoją historię, a zaczyna się ona właśnie w Katowicach.

REKLAMA Wirtualizacja IT z SANSEC Poland!

JEFF, OD KTÓREGO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO


Pewnego wieczoru, w małym barze wielkiego miasta siedział, oparty o mahoniowy bar, trochę już znudzony swoim życiem w Stanach, muzyk. Pił piwo i zastanawiał się, co dalej. Z rozmyślań wyrwał go dzwonek telefonu. - Halo, Jeff, tu Brian! Co robisz? Jak życie? - dopytywał stary znajomy z dzieciństwa, który już od kilku lat mieszkał z żoną w Polsce, w Gliwicach. Ucieszony głosem kolegi Jeff, zaczął opowiadać o tym, że praca nie przynosi mu satysfakcji i chętnie zmieniłby coś w swoim życiu. Brian zaproponował przyjacielowi, by ten odwiedził go w Polsce. - Przyjedź, zobaczysz jak tu jest. Może uda Ci się znaleźć pracę. Jak nie, to zwiedzisz Europę i wrócisz do Stanów – przekonywał kolega z dzieciństwa. Jeff, nie namyślając się długo, kupił bilet lotniczy i już dziesięć dni później siedział w samolocie do Polski. Spodobało mu się. Znalazł mieszkanie, pracę i zamieszkał na Śląsku.

- Planowałem zostać tu tylko kilka miesięcy. Jednak znalazłem pracę i mieszkanie. Poznałem wielu fantastycznych ludzi. Dużo grałem na gitarze, zaprzyjaźniłem się z wieloma muzykami. Jednak to co zdecydowało o tym, że zostałem to moja cudowna żona, którą poznałem tu, w Polsce - mówi Jeff.

Przeczytaj także: Moja Mariacka czy moje miasto?

Jeff zaczął udzielać się jako prowadzący na festiwalach muzycznych, przeprowadził kilka wywiadów dla TVP i postanowił stworzyć swój pierwszy zespół, który nie byłby zwykłym cover bandem. - Chciałbym by muzyka mnie utrzymywała, by była moim chlebem. Nie myślę wcale o tym, by zostać gwiazdą, nie zależy mi na sławie celebryty. Chciałbym, pewnie jak każdy z nas, robić to co kocham, a kocham muzykę i występy na scenie.

CZTERECH MUSZKIETERÓW


Box Canyon to marzenie czterech muzyków, pochodzących z trzech rożnych krajów, którzy spotkali się w Polsce. Oliver Skett – czołowy gitarzysta, pochodzący z Anglii, Michał Rostański – basista, Artur Iwanecki – perkusista i Jeff Shiffman – czołowy wokalista i gitarzysta, pochodzący ze stanu Nowy Jork, Amerykanin. Swoich kolegów Shiffman charakteryzuje tak: - Oliver, studiował w Anglii muzykę. Jest utalentowanym gitarzystą, który potrafi zagrać wszystko. Ma niesamowitą technikę i często podpowiada mi ciekawe rozwiązania, kiedy gram. Michał, nasz basista, na gitarze gra od zawsze. Ma również swój zespół, a utwory, które tworzy mają niebanalne aranżacje. Artur zaś, jest najmłodszy z nas wszystkich, a do zespołu dołączył niedawno. Ma świetne poczucie rytmu i wszystko słyszy jakby inaczej niż my, co dostarcza nam wielu inspiracji. Ja jestem głównym wokalistą, ale śpiewamy tak naprawdę wszyscy - kończy Jeff.

GALERIA Ars Cameralis 2012: saharyjski blues, opowieści dla zmęczonych życiem facetów i wystawa Pablo Picasso

Box Canyon, choć założony przez Jeffa, jest zespołem w którym nie ma szefa. Wszystkie decyzje podejmowane są wspólnie. Nikt nikomu niczego nie narzuca. - Jesteśmy jak czterej muszkieterowie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! - zapewnia Jeff.

Utwory, pisane przez Jeffa są po angielsku, co nie powinno zaskakiwać skoro urodził się w Stanach Zjednoczonych i to w tym języku najlepiej wyraża samego siebie.

Przeczytaj także: Wojna fanów Paktofoniki - jednak zabrakło paktu przy dźwiękach głośnika

INSPIRACJE


Jeffa inspiruje wszystko. Jako nastolatek przerobił rap, metal, pop. Jednak jego największą miłością okazał się Phish, amerykański zespół którego brzmienie i teksty zauroczyły Jeffa. - Phish to zespół, który na swoich koncertach wiele jam'uje, co czyni każdy występ wyjątkowym – tłumaczy Jeff.

Podobną taktykę obierają chłopaki z Box Canyon. Oprócz piosenek z tekstami, które tworzy Jeff, jest wiele instrumentalnych utworów. Podczas koncertów improwizują, zaskakując publiczność, a nawet samych siebie. To sprawia, że ich występy są niepowtarzalne. - Improwizowanie sprawia, że to co grasz jest bardziej interesujące, bawisz się dźwiękiem, rytmem, czerpiesz z wielu gatunków. Nie grasz ciągle tego samego. Naszym celem jest pozytywna energia i dobra muzyka. - tłumaczy pełen pasji Jeff. - Chcemy by ludzie nas znali i kojarzyli z muzyką na żywo. W studiu nigdy nie osiągniemy tego samego co na scenie.

Przeczytaj także: Katowice niczym XVIII-wieczny Paryż. Niesamowity koncert w Sky Barze

Inspiracji dostarcza muzykom również muzyka country. - Rynek muzyczny w Polsce jest specyficzny. Jeśli chcesz być sławny musisz nagrać coś dla najpopularniejszych stacji radiowych, zaś jeśli myślą o alternatywie to jest to metal albo rock. Każdy utożsamia country z siedzącym na płocie kolesiem w kapeluszu, który gra na banjo. W rzeczywistości jest jednak trochę inaczej. Country to ocean możliwości. - tłumaczy Jeff. W country pociąga go żywiołowość i proste teksty. - Przy tej muzyce nie sposób się nie poruszać, a o to nam chodzi, o energię – śmieje się Jeff.

PLANY


Już w połowie lutego chłopaki wejdą do studia i zaczną nagrywać swój pierwszy materiał. Płytę, jeśli wszystko dobrze pójdzie, wydadzą na wiosnę. Tymczasem tworzą swój własny materiał i... szukają kogoś, kto pomorze sfinansować ich krążek.

Przeczytaj także: Meet the Ambient. Nowy projekt Sebastiana "Stiana" Pypłacza ujrzał światło dzienne

Kilka tygodni temu zagrali w Radiu Katowice, już w piątek wystąpią w klubie Hard Cock w Katowicach. To będzie ich pierwszy koncert pod nazwą Box Canyon. Czy się stresują? Nie, bo jedyne co chcą w życiu robić to grać.

Marzy im się Festiwal w Mrągowie i występy w czarujących, mazurskich knajpkach, a nagrany materiał chcieliby również wydać na płycie. Jeff jest w trakcie tworzenia utworu, który będzie motywem przewodnim festiwalu podróżniczego The Art Of Ride, który wystartuje już na wiosnę w Rudzie Śląskiej. Głowy mają pełne pomysłów, są utalentowani i pełni pasji. Ich muzyka to wulkan energii i fuzja country z energią innych gatunków takich jak jazz, blues czy funk. - Box Canyon to pułapka, z której niełatwo się wydostać. Chcemy by nasza muzyka była właśnie taką pułapką - podsumowuje Jeff.

GALERIA Śląska scena muzyczna filmuje się na wzór berlińskiej

Box Canyon będzie można usłyszeć już jutro, 1 lutego, w klubie Hard Cock w Katowicach. Wstęp wolny. Start o 21:00.

[Zdjęcia: Łukasz Cyrus. Kreatywna fotografia portretowa i krajobrazowa]

Przeczytaj także: Muzyka spod znaku kawy, papierosów i Mysłowic